O tym jak… szaleję na targach książki i wizytuję żaby

„Za bezpieczny weekend Władziu”

W weekend jakoś tak nie przystoi się nudzić. Po całym tygodniu ciężkiej katorżniczej pracy na wielu polach i frontach, należy sobie taki weekend umilić najbardziej jak tylko potrafimy. Umilanie zaczęliśmy tradycyjnie od: nie chce mi się. Bo daleko, bo buty trzeba założyć, bo dzieciary ubierać, bo bo, bo bo. Kiedy wyczerpały się już wszelkie znane nam bo, włożyliśmy te buty i te dzieciaki do fotelików samochodowych i wyruszyliśmy, a była to sobota i było pięknie. Po niej przyszła równie piękna niedziela.

Sobotnie Targi Książki

Targi Książki
Nie należymy do osób, które powinny chodzić na targi książki. Zdecydowanie nie powinniśmy chodzić na takie imprezy. Patrząc tak z oddali byłoby dobrze jednak poddać się jakiemuś z wcześniejszych bo. Przykładowo temu bo — bo jest przed wypłatą lub temu — bo na naszym koncie hula wiatr. Nic z tego. Nakupiliśmy. Oj nakupiliśmy. Bestiariusz Słowiański tom II. Nieśmiertelny Paragraf 22, którego brakowało w naszej domowej kolekcji, a na dokładkę tanio i okazyjnie Kapuścińskiego Szachinszach. Mało powiecie. Dla jednych mało, a dla innych resztka wyskrobanych z portfeli i konta pieniędzy. Nasze Bestiariusze, ten wakacyjny i ten targowy podpisał własną swą ręką jeden z autorów Pan Vargas. Wartość ich wzrosła w naszych oczach i sercach po wielokroć. Trzymając nasze zakupy, nasze podpisane egzemplarze, zachwyceni otaczającą nas ilością książek, o których skrycie marzymy… uciekliśmy, nastąpiła wyjątkowo szybka ewakuacja, taktyczny odwrót i strach przed popełnieniem kolejnych zakupów. O Wielkie Targi Książki na przyszły rok wasi nowi wyznawcy będą lepiej przygotowani, będą nieustępliwi i niemniej szaleni w swojej zakupowej furii.

Żabie doły

Niedzielne Żabie Doły

Ponieważ sobota okazała się wielce owocna niedziela nie mogła poczuć się gorsza. Została okraszona więc wycieczką do Zespołu Przyrodniczo — Krajobrazowego Żabie Doły. Kto ze Śląska niechaj nadstawia ucha, a właściwie oka, gdy nie ma pomysłu na spacer niech tam właśnie skieruje swe kroki. Żabie doły

Jaki Śląsk jest każdy widzi, taki bardziej industrial. Kopalnie, huty, familoki. No właśnie, ale. Całe moje dzieciństwo związane było z Chorzowem, tu się chowałam, tu chodziłam do szkoły. Dopiero w Liceum, nauczyciel historii opowiedział mi o tym miejscu. Żabie Doły kryły się można by rzec tuż za rogiem, by pozostać nieodkryte i niedocenione przez taki kawał czasu. Cały krajobraz mimo swojego przyrodniczego charakteru to także industrial. Dawne zbiorniki poflotacyjne, dziury i doły powstałe przez górnicze fedrowanie rud cynku i ołowiu przy niemałym udziale Gruby Barbara — Chorzów zalano wodą i stworzono mały wewnątrz miejski raj dla 129 gatunków ptaków, w tym 76 gatunków ptaków lęgowych. Pierwszą wyprawę polecam od strony Maciejowic, później zalecam dalszą eksplorację z innych stron. Gdzieżbyście nie wylądowali pewnikiem traficie na coś pięknego i wartościowego. Zapraszam więc serdecznie do chwili zachwytu, do odpoczynku od wszechobecnego betonu i cegły do miejsca tak bliskiego, a tak mało znanego. Zapraszam do ptaszków i bunkrów, do spaceru, gonitwy, do listka, robaczka i krzaczka. Wio mi mieszczuchy wstrętne do lasu. Jeśli mieszkacie niedaleko, a nie znacie tego miejsca lub znacie i jeszcze tam nie byliście to richtich GAŃBA!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.