Jakoś to poszło z Konradowem, to może też pójdzie i z Nowym Waliszowem
Ciągle jesteśmy w 2019 roku, jest zima, roku tego koniec, śniegu nie ma, ale jest, jeśli dobrze pamiętam – mróz. A może nie ma i tego, i tamtego, i mnie chyba także nie ma, bo ja chyba wtedy nie byłam na tej naszej rodzinnej mikrowycieczce.
Witajcie w Neuwaltersdorf
Nowy Waliszów, a stary – ach, ta komisja do zmian nazw miejscowości. Co to oni z tą nazwą… toż to wioska wzmiankowana już w 1336 roku. Przechodziła tak sobie latami z rąk do rąk różnych możnych o dziwnych nazwiskach, możnych, których nikt już nie pamięta, i tylko historycy babrzą się jeszcze w ich genealogicznych trzewiach. Jacyś Pannwitzowie, jakaś rodzina von Fröbel… kto tam teraz o nich pamięta, kto pamięta, że kiedyś taki Nowy Waliszów był ich własnością? Ciekawe, czy żyją gdzieś jeszcze jacyś ich potomkowie, czy coś z ich majątków po wojnie pozostało?



Ale nie o tym przecież, tylko o Waliszowie, tym nowym, nie mylić ze Starym Waliszowem, bowiem taki także istnieje. W 1840 roku było tu 223 domy, kościół, folwark, wapiennik, cztery młyny wodne, tartak, browar i gorzelnia. Wieś tętniła życiem i pewnie nikt się nie spodziewał tego, co już niedługo spuści im na łeb polityka międzynarodowa – i to dwukrotnie.














Dwór
I właśnie wtedy udało się nam zrobić jedne z piękniejszych zdjęć Waliszowskiego dworu. Dwór ten był dziedziczną własnością sołtysa z prawem sędziego wiejskiego. Powstał on w II połowie XVI wieku jako renesansowy majątek rodziny Taube, o której też już pewnie nikt nie pamięta. Historia jak wszystkich sudeckich dworów i pałaców: po 1945 – PGR, potem ruina. Tutaj akurat dwór miał więcej szczęścia, ponieważ został w latach osiemdziesiątych kupiony przez osobę prywatną i stał się jej domem – tak ocalał. Chociaż z przylegającego do niego parku z pawilonami niewiele już pozostało, cieszmy się przynajmniej z tego, co jest.









Takież to ciekawostki udało mi się wynaleźć
Historia Niewypłakana: Nowy Waliszów – Dwójka – 09.07.2022 rok – Prowadził Joszko Broda
Chyba podobne wrażenia miał nasz sąsiad, który opowiadał kiedyś, że pamięta, jak jego ojciec, po przyjeździe tutaj w Sudety, po tym jak zobaczył swoje nowe miejsce do życia, usiadł i płakał. Szkoda, że to tylko taki krótki fragment.
Na koniec uwaga
Teraz, po ponownym przeczytaniu, doszło do mnie, że część nazwy „Nowy” była w Waliszowie od początku i komisja od zmian nazw nie miała z dodaniem tego słowa nic wspólnego. Cóż, trudno – tu dodali gdzie indziej, zje… no, także tego. Hmmmm… właśnie przypomniało mi się również, że o 20:30 mam egzamin z psychologii i nie doszłam jeszcze do notatek. Także czas już na mnie, kochani, i życzcie mi powodzenia.
Tekst: Kwyrloczka
Zdjęcia: Rymbaba
Na zdjęciach: Nowy Waliszów roku pańskiego 2019
