Zamek w Chęcinach - jestem Bogiem

Korona Śniegu i Krwi – Elżbieta Cherezińska

Henryk ożenił się z księżniczką opolską. Chce podporządkować sobie cały Śląsk, a od niego wyrwać ziemie rudzką. Skok na krakowski tron i skok po koronę polską?A co innego?! Do diabła! – Do usług, książę… usłyszał tuż nad uchem niski, głęboki głos. – Dziękuję, nie trzeba! – odpowiedział twardo Przemysł w […]

Zamek w Chęcinach - widok przez okienko

Korona Śniegu i Krwi – Elżbieta Cherezińska

Młody był bystry ale wciąż nie wprowadzony w tajniki wszystkich humorów swojego księcia. Mściwój zaś wziął go po ojcowsku w karby, gdy rodzic Worana zginął przy jego boku w czasie oblężenia Gdańska. Po prawdzie, to zginął od strzały przeznaczonej dla Mściwoja, zasłonił go ciałem zdradliwym żelastwem bełta wypuszczonego z kuszy. […]

Trzy kotki oknie

Opowiadania – Zdzisław Beksiński

W dusznym wnętrzu siedzi ten, który gra rolę biskupa. Jest biały, nalany, ciężko oddycha. Twarz jego, stanowiąca oprócz pokrytych żółtymi zasłonami okien najjaśniejszy akcent wnętrza, błyszczy się od tysięcy kropelek potu.  Gdyby nie to, że należy oszczędzać zapasową głowę schowaną obecnie w biurku, użyłby teraz zapasowej głowy. Myślę, że w […]

Davidson Robyn - Na zachód od Alice Springs - wielbłąd

Na zachód od Alice Springs – Robyn Davidson

Podjęłam więc decyzję, brzemienną w skutki, których wtedy nie potrafiłam przewidzieć. Dokonałam wyboru instynktownie i dopiero później nadałam mu znaczenie. Nigdy nie traktowałam tej wyprawy jako przygody, w której miałabym się sprawdzić. Z czasem zrozumiałam, że najtrudniejsze było podjęcie decyzji, reszta zależała tylko od wytrwałości – a strach okazały się […]

Sulistrowiczki - Ślęża

Siekierezada – Edward Stachura

Więc nawet rąk nie domyłem, kiedy przeszedłem ze zrębu na kwaterę. Mówię „Nawet”, bo miałem zrobić kupę rzeczy, wyprać chciałem chusteczki, onuce te po którymś z tych trzech z łódzkiego chciałem też wyprać, żeby je po wyschnięciu używać,bo własnych nie przywiozłem,nie pomyślałem o tym, duży błąd, a żadna z moich […]

Rzeka i wodospad

Siekierezada – Edward Stachura

[…] biegnę tam brzegiem dzisiaj rwącej czerwonej rzeki, ech, cudne manowce, to serce jest, słońce, serce słońca, słońce serca miłości mojej młodopolskiej i staropolskiej, starodawnej, starożytnej, przedpotopowej, awangardowej, futurystycznej, realistycznej i nadrealistycznej, surrealistycznej i wiekowej, milenijnej, wiecznej, wieczystej miłości mojej do ciebie.”   Temu co żywi się miłością.

Eksplozja zieleni - Jaworki Pieniny

Siekierezada – Edward Stachura

Ładny to jest obrazek: białowłosy pastuszek, krowa-krasula i zielone łąki. Dobrze, że i takie śliczne kolorowe obrazki kino pamięci czasami wyświetla, a nie same tylko mroczne ponure awanturniczo-psychologiczne sceny zbiorowe i samotnicze, jakby wyłącznie z takich składał się gzygzakowaty nasz żywot, co nie jest prawdą, jak wiadomo tym chociażby dobrym […]

Biblioteczka - moja domowa

Siekierezada – Edward Stachura

I pomyślało mi się, Boże mój, że może chciałabym płakać, może chciałem teraz zacząć płakać za coś, co mnie spotka kiedyś, w przyszłości; i instynkt mój jakiś, instynkt życia chciał, żebym już teraz zaczął płakać powoli i tak płakał od czasu do czasu, żeby potem, kiedyś, w przyszłości, nie zalały […]

Biblioteczka - moja domowa

Siekierezada – Edward Stachura

Na niego, który dzisiaj zginął, tak chuchnąć, żeby odtajał szczelnie wypełniający mu usta lodowy knebel, szczelnie wypełniający mu usta lodowy sopel, szczelnie wypełniający mu żyły lodowy zator, szczelnie wypełniający mu serca komory i przedsionki lodowy zawał. Na niego chuchnąć, żeby ożył; na innych, co zginęli dość młodo i głupio; na […]