Ogród Bajek - Międzygórze

O tym, jak… posiąść ziemię – Mikrowycieczki – Ogród Bajek – Międzygórze

Międzygórze po raz trzeci

W zupełnie innej odsłonie. Niby można by to przypiąć gdzieś do poprzednich międzygórskich wpisów, ale tak sobie pomyślałam, że to miejsce zasługuje na swój własny kącik. Ze względu na radość, jaką daje tym najmłodszym turystom.

Ogród Bajek

Pan Izydor Kriesten – pewnie nikt z Was o nim nie słyszał. Nie martwcie się, ja też nigdy o nim wcześniej nie słyszałam. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, aby usłyszeć o nim teraz, bo to on właśnie zapoczątkował przedziwną kolekcję bajkowych, międzygórskich stworzeń. Pan Kriesten był leśnikiem; w Międzygórzu wybudował swój dom. Legenda głosi – a może to i najszczersza prawda – że za uratowanie życia dziękował Duchowi Gór, budując przeróżne bajkowe rzeźby. Pan leśnik do wyrobu swych dzieł przyjął stylówę na korzenioplastykę. W wolnych chwilach znosił patyki, gałązki i korzonki i tworzył z nich niesamowite dzieła. Tak przynajmniej to sobie wyobrażam. Szukając informacji, naoglądałam się wielu zdjęć z początkowej fazy istnienia Ogrodu Bajek. Tak szczerze, to nie wiem, co mnie bardziej fascynuje – to, jak to wygląda teraz, czy jak kiedyś wyglądało na tych starych fotografiach.

Długa historia za sobą ma to przedziwne miejsce – tworzy się powoli od 1920 roku po dzisiaj. Kilkukrotnie podupadało, żeby jednak zawsze wracać. Trochę tak, jakby wszystkie te bajkowe istoty, łącznie z samym Duchem Gór, przez te wszystkie lata nie dopuszczały do upadku. Wykorzystywały do tego harcerzy, społeczników i wreszcie PTTK oraz, oczywiście, moce własne. Stworzono trochę takie miejsce jak Shrekowe bagna, na które wygnano wszelkie bajkowe stworzenia, a tutaj mieszkają dobrowolnie – chyba. Lubię myśleć, że wszystkie one, w jakimś odprysku swej bajkowej duszy, są tam obecne i naprawdę cieszą dzieci.

A dorośli?

Jak to dorośli – są tacy, co mówią, że kicz masakryczny, i mają w pewnym sensie rację. Są tacy, co mówią, że dziadostwo było już od lat ich młodości i dziadostwem pozostało aż do teraz (taką ostatnio usłyszałam opinię od autochtona). Pewnie jakaś ich racja także gdzieś w tym stwierdzeniu jest. A ja lubię i ten kicz, i te dziecięce bieganie oraz radosne okrzyki: „Muminek”, „Gargamel”, „Zamek”, „Nie Wiadomo Co To”… Lubię zieleń i połączenie dziwacznego skansenu z botanicznym ogrodem. Jako rodzic wiem, że dzieciakom się tam nie nudzi, że biegają od jednego przystanku do drugiego i nie trzeba ich wcale zachęcać do tego wysiłku. To jest coś naprawdę pięknego.

Wyczekujcie dalszego ciągu

Od razu komunikuję – byliśmy tam już nie raz, nawet w zimie. Dzisiejsze zdjęcia to dopiero początek tej historii. Mam nadzieję, że będzie się ona wciąż dopisywać wraz z nowymi bajkowymi stworzeniami, które może w przyszłości zamieszkają w Ogrodzie Bajek w Międzygórzu.



Tekst: Kwyrloczka

Zdjęcia: Rymbaba

Na zdjęciach: Ogród Bajek roku pańskiego 2019

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *