Pewnego razu przy obiedzie rodzinna rozmowa zeszła na zupełnie nieoczekiwane tory
Zupełnie spontanicznie i nie wiadomo skąd pojawiła się historia mlecznych zębów. Kto ile ich ma, od kiedy, a jak było, jak wypadał ten czy tamten. Naprawdę świetny temat przy jedzeniu, nie powiem. Nagle, zupełnie spokojnie, jakby wypowiadając najoczywistszą oczywistość, mąż — ojciec dzieciom — mówi:
– Mi kiedyś noga odpadła – konsternacja i chwilowa cisza zapadła. Aż słychać było, jak w głowie koła zębate układają myśli w niewypowiedzenie riposty.
– No tak, miałem kiedyś mleczną nogę i mi odpadła.
Śmiechawa taka, że się popłakaliśmy.
Co więcej to nie koniec tej historii. W niedzielę od 8:00-16:30 siedziałam na ostatnim przed egzaminem wykładzie z anatomii. Niestety nie umiałam wyrzucić z pamięci tej mlecznej nogi, tak mnie ona co chwilę bawiła, że morda sama mi się śmiała. Pani Doktor chyba myślała, że jestem wyjątkowym entuzjastą jej przedmiotu. Gdyby jednak znała prawdę.
