Tajemnicza Papin Kwiek

O tym jak… prawdziwych Cyganów już nie ma – Tajemnicza Papin Kwiek

Halo Halo

Tak się czasami dziwacznie składa, że chcąc o czymś opowiedzieć trafia się na zupełnie inną, a jakże fascynującą opowieść. Nie jest tajemnicą, że taką dziwaczną Kwyrloczkę rajcuje sztuka lapidarna. Przez ten szalony pociąg do cmentarzy mam bardzo pozytywne skojarzenia z Dniem Wszystkich Świętych. Może jednak odwrotnie. Przez pozytywne skojarzenie z Dniem Wszystkich Świętych mam dziwny pociąg do cmentarzy? Tak, zdecydowanie tak to należy odczytywać.

Wyprawa na groby zawsze była dla mnie wyjątkowa, ładnie się ubieraliśmy i cały dzień spędzałam z rodzicami na długim spacerze z atrakcjami. Zawsze były też odwiedziny u babć, wspólny obiad (najczęściej gęsina) lub inny poczęstunek. Tak, zdecydowanie to bardzo ciepłe i przyjemne wspomnienia. Chyba nigdy nie traktowałam i nadal nie traktuje tego święta w wymiarze religijnym, Bóg mój bowiem jest Bogiem żywych, nie umarłych. Wydaje mi się, że to żywi ludzie, ci którzy pozostali, potrzebują tej naszej o zmarłych pamięci, otaczania opieką mogił i zapalania zniczy. Lubię zawędrować więc w listopadzie na cmentarz, szczególnie kiedy dopisuje pogoda, a nie pierwsza namiastka jesieni w swym najgorszym, zimnym, ponurym i deszczowym wydaniu. Lubię opowiadać dzieciakom o ich przodkach. Przywołuję z pamięci śmieszne sytuacje, czasem dziwne, czasem trochę straszne, opowiadam, wspominam i bardzo tęsknię.

Cmentarz parafii św. Jadwigi Śląskiej

Tyle lat się tutaj chodziło, co roku tą samą trasą. Dopiero w 2023, choć pogoda nie całkiem nas rozpieszczała, a do robienia zdjęć miałam tylko, o zgrozo, komórkę, zobaczyłam tutaj coś więcej niż tą jedną prostą drogę i skręt w lewo kilka rzędów przed srającą zakonnicą, jak sobie w głowie nazywam punkt orientacyjny, dzięki któremu nigdy nie potrafię trafić na grób babci. Zawsze jestem blisko i dopiero posiłkując się mogiłą Pana Ciulińskiego jestem wstanie dobrze określić kąt i azymut babcinego nagrobka.

Kogóż tu spotkaliśmy na naszej spacerowej drodze. Panią Martę, której na szczęście nie było dane przeżyć wojny. Intrygująca jest inskrypcja: Tu spoczywa w Bogu moja kochana żona i matka. Nie, że się czepiam, miało być od serca, czule i ciepło. Pewnie tak to sobie mąż Pani Marty wymyślił. Tylko czyja to jest matka? W samym kąciku cmentarza troszkę jak w oślej ławce Ludovikus Schirmeisen Dyrektor Szkoły, co ciekawe cały po łacinie – Hic requiescit in Domino carissimus coniunx. optimus pater – Tutaj spoczywa w Panu najdroższy małżonek, najlepszy ojciec. Jeśli to o tym samym człowieku mowa, a w zasadzie data i profesja by się zgadzała był on członkiem Polskiego Komisariatu Plebiscytowego w Bytomiu w maju 1920 roku objął stanowisko naczelnego doradcy szkolnego przy rejencji.

Rodzina Kwiek i tajemnicza Papin Kwiek

Teraz dochodzimy do najciekawszej części. Do dwóch nagrobków członków cygańskiej rodziny królewskiej Kwieków. Usiłowałam doszukać się ciekawostek o tych dwóch paniach. Jedyne co wyczytałam, to to, że Papina Kwiek to cygańska księżniczka pochowana ponoć w szklanej trumnie. Skąd ta informacja, nie wiadomo i pewnie tyle w niej prawdy co w wieczornych wiadomościach. Zaciekawił mnie jednak klan Kwieków i jego historia. Jeden z jego członków Michał II zamierzał utworzyć państwo cygańskie na jednej z afrykańskich wysp. Szukając poparcia dla swojej inicjatywy złożył wizytę w Londynie prosząc o prawo do osiedlenia się dla 15 tysięcy Cyganów. Wygłaszał także przemowę w Hyde Parku. Działo się to wszystko w 1934 roku i chyba zmienia trochę nasz obraz cygana, z jakim zwykle kojarzymy tych ludzi.

Nie są to jakieś oderwane od tamtego świata bzdury o pewnej dziwaczej, mobilnej grupie społecznej. Mowa tu raczej o eleganckich panach w cylindrach i frakach, o których poczynaniach rozpisywała się ówczesna prasa.

Sam król Michał posiadał trzy córki, z których jedna 14-letnia uczęszcza do gimnazjum w Poznaniu, podobnie, jak i jego 17-letni syn. Był on także właścicielem kamienic poznańskich kamienic i ogólnie rzecz biorąc bardzo, bardzo bogatym człowiekiem. Nie tylko kamienicznikiem, ale i fabrykantem. Odnoszę wrażenie, że facet chyba ogarniał w politykę i spodziewał się tego, co nieuchronnie spotkać może jego braci. Myślę tutaj o odgórnym nieuniemożliwieniu im dalszego koczowniczego życia. Jego podróż do Londynu w 1934 roku to rozpaczliwe poszukiwanie drogi ucieczki, przed tym, co dopiero miało nadejść. Cyganie podzielili niestety dramatyczny los żydów. Tylko tej ziemi, w której mogliby się osiedlić, tak jak żydzi w Izraelu, niestety nikt im nie podarował. Może dlatego, że Biblia o tym nie wspomina.

Źródło: Ilustrowany Kuryer Codzienny, 25 września 1930 r. nr.259 str.7

Koronacja następcy Michala II i jednocześnie ostatniego przedwojennego cygańskego króla – Janusza Kwieka

Tylko piękna i tajemnicza Papin Kwiek ciągle pozostaje zagadką i niczego pewnego o jej osobie nie wiadomo. Szkoda to straszna, bo pewnie jej historia była bardzo ciekawa. Może kiedyś ktoś ponownie ją napisze.

Na zakończenie ciekawa rozmowa o wojennych i powojennych losach cyganów. Warto przeczytać i pożyć choć przez chwilę taborowym życiem.

Już na sam koniuszek piosenka. Myślicie pewnie, że wykopię ten relikt, którym jest Maryla. Niestety muszę Was zawieść będzie ten Pan.


09.12.2023r.

Ciut mniej tajemnicza Papin Kwiek

Czas zakończyć moje małe, zupełnie przypadkowe śledztwo. Czekałam i czekałam, troszkę grzebałam jeszcze, troszkę miałam nadzieję na czyjąś odpowiedź. Niestety, dużo więcej nie udało mi się ustalić, pozostaje tylko garść niedomówień, szczypta wspomnień i cała tona niedomówień.

Z pomocą przyszli członkowie grupy Śląsk jest śliczny!

Panu Joachimowi opowiadał nieżyjący już tata, że chodził z kolegami do pani Papiny, która miała mieszkać gdzieś w okolicach Teatru Rozrywki. Opowiadała ona dzieciakom ciekawe historie i uczyła liczyć w swoim języku. Niektórzy wspominali także kondukt, który ktoś gdzieś widział, lub ktoś mu o nim opowiadał. Niestety żadnych precyzyjnych wspomnień nie udało mi się zdobyć, to już tyle lat minęło, że ci, co wtedy byli dorośli pewnie już nie żyją, a tych, którzy byli dziećmi, jak moja babcia, nic to pewnie wtedy nie obchodziło.

Pan Wojciech Dinges w Sekretach Chorzowa o Papinie pisze tak:

Romowie nigdy nie mieli łatwo. Pierwsi przywędrowali do Europy w średniowieczu. Na polskich ziemiach pojawili się w XVI wieku. Od czasów Zygmunta Augusta kancelaria królewska mianowała zwierzchników tej społeczności, którzy mieli wobec niej określone uprawnienia, np. wymierzania kar przestępcom. W ten sposób pojawili się tzw. królowie cygańscy, wywodzący się początkowo z samych Romów, a potem ze szlachty polskiej lub litewskiej. Gdy Rzeczpospolita odrodziła się po zaborach, Romowie sami zaczęli wybierać swoich królów, choć nie obywało się bez buntów i prób odebrania władzy przez przedstawicieli różnych frakcji i rodów. Należy pamiętać, że Romowie w Polsce dzielą się na cztery szczepy, różniące się dialektem, trybem życia i obyczajami: Polska Roma (mieszkańcy nizin), Bergitka Roma (mieszkańcy wyżyn), Kelderasze (Kełderasze) i Lowari (Lowarzy). Ci pierwsi na ziemiach polskich przebywali najdłużej, czuli się poniekąd tubylcami i jako „cudzoziemców” traktowali Kelderaszów i Lowarów, którzy przybyli w XIX wieku. Ci „nowi”, może bardziej dynamiczni i zamożni, próbowali z kolei podporządkować sobie część pozostałych grup. A i wewnątrz samych szczepów nie zawsze panowały pokój i braterska zgoda, jak zresztą w każdej innej społeczności.

Ród Kwieków wywodzi się, jak wszyscy Kelderasze, z terenów Mołdawii i Wołoszczyzny. Król Michał II Kwiek był synem panującego wcześniej króla Grzegorza, który piastował ten urząd przez 50 lat. Michał został koronowany i ogłoszony królem nie gdzie indziej, jak właśnie w Hajdukach Wielkich. Jak sam mówił w wywiadzie udzielonym dla czasopisma „Siedem groszy”:

“Owszem, mieszkam stale w Poznaniu, przy ul. Dolna Wilda, gdzie posiadam kotlarnię., w której zatrudniam licznych swych poddanych. Ponieważ jednak poddani moi rozsiani są po całej Europie, przeto i ja często zmuszony jestem do odbywania podróży. Trzy tygodnie temu wróciłem z Czechosłowacji, przedtem byłem w Portugalii, Hiszpanii, w Italii itd. Niedawno byłem również w Brazylii. Obecnie przeprowadzamy się do Wielkich Hajduk, gdzie rodzina moja, składająca się z 5 rodzonych braci oraz 8 braci stryjecznych, wraz ze swemi rodzinami, zamieszka na czas około 6 miesięcy, ja sam zaś za tydzień wyjeżdżam do Lwowa”

Michał II Kwiek, jak widać, miał bardzo napięty grafik podróży, lecz znalazł jeszcze czas na audiencję u prezydenta Ignacego Mościckiego, któremu złożył hołd. Jednak kilka lat później ślad po nim urwał się w Londynie i trzeba było wybrać nowego króla.

W Chorzowie pozostała część jego rodziny, w tym córka króla, a zatem prawdziwa księżniczka o imieniu Papin (lub Papina). Reporter uwiecznił ją na fotografiach przy okazji przeprowadzania wywiadu z ojcem, więc możemy ją oglądać roześmianą przy porannej toalecie oraz w otoczeniu sióstr.

Po zniknięciu Michała II, według niektórych źródeł zamieszanego w romans z niejaką Mirzą pochodzącą z innego rodu, 4 lipca 1937 roku w Warszawie na stadionie Wojska Polskiego odbył się wybór i koronacja ostatniego króla Cyganów przed II wojną światową. Była to wielka uroczystość, jak pisały „Nowiny Codzienne”, “…transmitowana przez Polskie Radio na sto stacyj całego świata”. Na stadionie znalazło się ogółem 10 tys. osób! Przybyli przedstawiciele wielu rodów romskich z różnych krajów Europy, w tym 30 „senatorów”, którzy przeprowadzali wybór. Koronację w imieniu Kościoła prawosławnego – takiego wyznania była część Kelderaszów – przeprowadził protoprezbiter Terencjusz Teodorowicz. W tajnym głosowaniu wybrano nowego władcę. Jak relacjonowały „Nowiny”:

“Tymczasem krawiec przynosi płaszcz królewski z gronostajami. Przynoszą również berło i koronę. Po krótkiej chwili speaker ogłasza rezultat:

– Janusz Kwiek – królem cyganów. Wszystkie głosy padły na kandydata z Polski – Janusza Kwieka. Jest to wysoki atletycznej budowy mężczyzna, z czarną bródką i ognistym spojrzeniu czarnych oczu. Senatorowie powstają i zdejmują cylindry. Janusz Kwiek również unosi cylinder i kłaniając się dziękuje za wybór.

W wywiadzie udzielonym gazecie tuż przed częścią artystyczną, która oczarowała zebraną publiczność, król mówił z nadzieją: Jestem niezmiernie szczęśliwy z powodu zaufania, jakim obdarzył mię naród cygański… W najbliższych dniach zwrócę się do Ligi Narodów, aby nam przydzieliła jakiś kraj na państwo cygańskie…”

Jednak nie było dane Romom otrzymać swego kraju… Wkrótce wybuchła wojna i członkowie tej społeczności podzielili los Żydów i wielu innych nacji. Król Janusz wraz z liczną rodziną trafił do obozu Auschwitz, skąd już nie wrócił. Wojenną zawieruchę przetrwała natomiast część rodziny króla Michała II Kwieka, osiedlona w Chorzowie przy dzisiejszej ulicy Górnośląskiej oraz w sąsiednich Świętochłowicach. Wówczas jednak rozpoczął się czas zaprowadzania władzy ludowej. I choć polscy Romowie w większości jak najbardziej zdawali się do „ludu” należeć, to nowa władza patrzyła na nich krzywym okiem: czy to z uwagi na brak entuzjazmu wobec pracy zarobkowej w fabryce, czy to na niechęć do wysyłania dzieci do szkół. Konie, pola, patelnie, kotły, handel, muzyka i śpiew – to od zawsze były zajęcia bliższe Romom różnych szczepów. Dlatego drogi socjalistycznego państwa i społeczności romskich się rozchodziły. Również w Chorzowie.

Tutejsza rodzina Kwieków już przed wojną zajmowała się m.in. drobnym handlem na targowisku miejskim na dzisiejszym placu Powstańców Śląskich – pod gołym niebem i w hali targowej. Obok z jednej strony znajdowała się rzeźnia miejska, z drugiej jeździły tramwaje i otwierały się piece hutnicze. Jednak na przełomie lat 40. i 50. likwidowano drobne prywatne przedsiębiorstwa i sklepy poprzez wszelkiego typu „domiary”, czyli dodatkowe obciążenia podatkowe, a wreszcie walkę ze spekulantami. Dotknęła ona również chorzowskich Romów. Po rewizjach w ich domach pod pozorem tępienia szkodników gospodarczych nałożono grzywny na członków rodziny. W 1950 roku za posiadanie 5 kuponów (rolek) wełny na ubrania Rudolf Kwiek został skazany na karę grzywny w wysokości 200 tys. zł, a jego wnuk Lolek – już za 11 takich kuponów – w wysokości 500 tys. zł. I nie były to odosobnione przypadki. Życie osób parających się drobnym handlem stawało się coraz cięższe. Uporczywie i dotkliwie nękano Romów, a ich społeczna odrębność tym bardziej nie pomagała. Bieda, stres i choroby skróciły życie wielu z nich, nawet młodym. Świadczą o tym ozdobne nagrobki z czarnego kamienia znajdujące się przy zachodniej ścianie cmentarza parafii św. Jadwigi w Chorzowie.

Jednym z nich jest grób księżniczki Papiny Kwiek. W czasie wojny los obszedł się łaskawie z dziewczyną, tak radosną na fotografii, ale nie było jej dane długie życie. Zmarła w 1953 roku w wieku 34 lat. W pobliżu pochowani są inni członkowie królewskiej rodziny, a Lolek Kwiek, jeden z jej licznych kuzynów, zmarły w 1957 roku, spoczywa w Świętochłowicach.

Po II wojnie światowej w Polsce królów cygańskich już nie wybierano… Wskutek regulacji prawnych uniemożliwiających Romom wędrówkę po kraju, wielu z nich opuściło kraj w latach 70., a kolejna grupa – w latach 90. Szacuje się, że obecnie społeczność romska liczy w Polsce około 15–20 tys. osób. W samym Chorzowie żyje ich nadal około dwustu.

Poetka Izolda Kwiek z pobliskiego Orzegowa, w jednym ze swoich wierszy pisze:

“Boże umieram

a chciałabym jeszcze troszeczkę

po świecie

pobiegać.”

Fotografia nagrobna ukazuje księżniczkę Papin tańczącą, co stanowi unikat chyba nie tylko w skali chorzowskiego cmentarza. I niech w swoim radosnym tańcu trwa na zawsze.

Być może to Papin Kwiek
Domena Publiczna – Muzeum Kultury Romów w Warszawie

Wydaje się, że Pan Wojciech jest pewnym swojej opowieści co do pochodzenia samej Papiny. Nie pozostaje nam nic innego jak także uwierzyć. Może kiedyś ktoś tak naprawdę zainteresuje się naszą chorzowską księżniczką i opowie nam o jej niedługim życiu.

Jeszcze taki ciekawe zdjęcie mi się trafiło, czy to ta sama osoba? A może to właśnie nasza zagubiona księżniczka, wydaje się podobniejsza.

Domena Publiczna – Muzeum Kultury Romów w Warszawie

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *