Kłodzke Uzdrowiska - Kudowa Zdrój - nocnie

O tym co to… kłodzkie uzdrowiska #2

Kudowa Zdrój – Jeszcze niezmotoryzowani w 2011 roku

Wiadomo, Kudowa to przede wszystkim Góry Stołowe. Cud natury, który jest obok Tatr najbardziej zjawiskowym w Polsce górskim konstruktem geologicznym. Nie ma jednak sensu zaczynać nawet wymieniać ich atrakcji  i ciekawych szlaków, bo miejsca by na stronie brakło… (a przecież za czeską granicą jest  jeszcze całe Skalne Miasto). W każdym razie nie o Górach Stołowych chciałem. Załóżmy, że nie chcemy po górach chodzić, i nie chcemy jeździć autem po pobliskich atrakcjach. Skupimy się na okolicy tego urokliwego miasteczka.

Kurortowe tłoki

Kudowa-Zdrój jest zatłoczona. Z tego też względu w okresach dni wolnych, przez cały rok, trzeba się liczyć z tym, że liczba ludzi przytłacza – jak to w kurorcie.. Mimo to, warto przeboleć te tłumy (albo udać się tam w listopadowy poniedziałek) i wybrać się pieszą wycieczką do kaplicy czaszek. Arcyciekawe miejsce, które swojego odpowiednika w Polsce chyba nie ma.  Dla nas, ludzi współczesnych, pomysł na taką budowlę jest co najmniej dziwny (straszny?). Mimo to 30tys ciał, które tworzą całość kaplicy (sama górna cześć to ok 3 tys czaszek i kości) robi niesamowite wrażenie.

Dziecięcym oczkiem

Muzeum Lalek. Tuż przy parku zdrojowym, leży nietypowy obiekt muzealny. Mimo, że wkoło tłumy, w samym muzeum – w czasie, w którym myśmy je odwiedzali – była cisza i spokój. Polecam po przebijaniu się  przez parkowy tłok pobliskiego Domu Zdrojowego. Piękna podróż do czasów dzieciństwa łączona z przeglądem artystycznych umiejętności lalkarskich minionych epok (niestety fotek brak, spokojnie kiedyś to nadrobimy).

Pstrążna, której nie było

Pstrążna,której nie było

Skansen w Pstrążnej – odpowiednio nazwany na potrzeby tego artykułu „Jedynym skansenem, w którym nas nie było”.  Zdjęć nie mam, ale obiecuję, że przy najbliższej wizycie w Kudowie nadrobimy tę zaległość.  Z tego co można wyczytać w internetach jest niewielki. Można też tam spokojnie dojść na nogach z centrum Kudowy, więc wyczerpuje on założoną na wstępie zasadę zwiedzania „Kudowa bez auta”.

Nachodzimy Nahod

Zamek w Nahodzie to kolejne bardzo bliskie Kudowie miejsce. Leży on tuż za Czeską granicą, a z Kudowy można tam dojechać miejskim autobusem i z czystym sumieniem skosztować czeskiego piwa. Chyba, że jest niedziela. Jak jest niedziela możemy się zdziwić. Podczas naszej wycieczki (było to już 8 lat temu) okazało się, że w Czechach – mimo, iż formalnie nie obowiązuje zakaz handlu w niedzielę – w mniejszych miejscowościach  wszystkie sklepy są zamknięte. Nawet te małe. Coś jak u nas w święta, a może i bardziej. Dziwne, bo przecież to mocno zlaicyzowany kraj. Czyżby wolna niedziela wynikała z chęci odpoczynku, a nie z przykazań kościelnych?

Długopole Zdrój

Moje ulubione uzdrowisko. W tym jednym przypadku złamiemy zasadę omijania parku zdrojowego. Powód jest trywialny. O tym uzdrowisku mało kto słyszał, więc jest tu względnie pusto.  Mały park z placem zabaw i siłownią. Dom zdrojowy z jednej, fontanna z drugiej strony. Kawiarnia zdrojowa utrzymana w eleganckim stylu wczesnego  Gierka. Woda źródlana za kompletną darmochę – chlejesz ile chcesz. Przy parku dwie, może trzy restauracje. I tyle. Najczęściej do tego wszystkiego cisza i spokój, poza sezonem masz szczęście jeśli kogoś spotkasz. Tak – to zdecydowanie moje ulubione uzdrowisko. I nie dlatego, że mieszkam 10 minud jazdy autem od niego. Po prostu nie lubię zgiełku dużych kurortów.

A w okolicy?

Są ruiny zamku Szczerba, jest kilka pięknych sudeckich wsi, kurorcik Międzygórze z wodospadem Wilczki (któremu poświęcimy cały osobny wpis już za parę dni). Jest też małe miasteczko na końcu świata – Międzylesie. Z pałacem, który kiedyś był zamkiem, a dzisiaj jest hotelem – chociaż w stanie wymagającym wciąż wielkiego doinwestowania. No i jest jeszcze Bystrzyca Kłodzka.

Grande Bystrzyca

Zjawiskowe, piękne, chociaż zaniedbane miasteczko. Miasteczko, w którym do kamienic od strony rynku wchodzisz na pierwszym piętrze i schodzisz schodami na parter. Miasteczko z całkiem fajnym muzeum zapałek. Miasteczko z wieżą obronną, w której w sezonie małoletni dzieciak bawi się w przewodnika, opowiadając turystom o swoim miejscu zamieszkania. Miasteczko z przepiękną rzeźbą Trójcy Świętej na rynku i z całkiem dobrym kebabem obok. Miasteczko z turystyczną trasą miejską, którą koniecznie trzeba przejść. Koniecznie, bo widok od południowej strony na starówkę zapiera dech w piersiach – takiego widoku nigdzie indziej w Polsce nie ma. Moje miasteczko.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.