Kometa nad Doliną Muminków - Okładka starego wydania

O tym jak… oczekiwać kataklizmu – Tove Jansson – Kometa nad Doliną Muminków

Muminków tom drugi – Kometa nad Doliną Muminków

Odhaczam jako przeczytany. Przeczytany i pokochany – znowu. A w książce: Niezmiennie fascynujące prawdziwe podejście do świata, choć świat wyimaginowany. W obliczu nadchodzącej katastrofy, kiedy filozof piżmowiec staje u drzwi, mąci w głowach i straszy najmłodszych – Muminka i Ryjka. Straszy zagładą planety, bo gdzieś z odległego wszechświata leci w ich kierunku niszczycielska czerwona kometa aby rozgnieść szczególnie małego zwierzaczka Ryjka i jego nowego przyjaciela, który zaczyna się na K a kończy na T.

Kometa nad Doliną Muminków - Ilustracje Autorki

Książka drogi

Niczym Tolkienowski Frodo i Sam, Muminek z Ryjkiem wyruszają w podróż do górskiego obserwatorium astronomicznego, gdzie dowiedzieć się mają ile jeszcze czasu im pozostało zanim skończy się świat. Nim zjawi się straszliwa kometa nad Dolina Muminków. Znajdują nawet po drodze pewien złoty pierścień. W czasie trudnej podróży spotykając po raz pierwszy ulubieńca tłumów, hipisa, minimalistę – Włóczykija oraz kolekcjonera i pierwszego w literaturze dziecięcej transwestytę – Paszczaka (jak wiadomo Paszczaki noszą falbaniaste suknie swoich ciotek). Spotykają także rodzinę Migotków, którzy, inaczej niż w kreskówce, zmieniają kolory zależnie od nastroju. Migotek i Migotka – Formalista i Tępa Lala. Przepraszam Migotko, ale dopiero w kolejnej części jakby Ci się poprawia.

Kometa nad Doliną Muminków czyli tam i z powrotem

Tak doborowe towarzystwo wraca do Doliny Muminków, a wieści niesie ze sobą smutne i złe. Tak Dolina Muminków, od której uciekło morze, z której uciekają inni mali mieszkańcy, oczekuje na wieści. Oczekuje z upieczonym tortem i przyjęciem na cześć wracających. Co potem? Potem już tylko przeprowadzka, nawet z nową wanną, i… I tutaj to już sobie sami przeczytajcie.

Całedziecko mówi

Jest to część w której pojawił się mój ulubiony bohater – Włóczykij. Czemu ulubiony, bo ma dużo przygód i fajny kapelusz. Zdaje się, że wszystkie panny kochają się we Włóczykiju choć materiał na męża z niego słaby.

Kometa nad doliną Muminków - Smutna piosenka

Półdziecko mówi Miny

Znaczy, że mam czytać przed snem Muminki. Nie ma czytania, nie ma spania. Czytam więc i zatapiam się w inny świat. Ciepły choć katastroficzny. Kobiety, matki, feministki… nie, te trzecie chyba jednak nie – zdecydowanie powinnyście brać przykład z mamy Muminka. Jest ona istotą idealnie matczyną i aż dziw bierze, że pisarce (szczęście, że to słowo nie kończy się na „lożce”), która chyba nawet nie specjalnie lubiła dzieci udało się stworzyć taką postać. Może wynikało to z jej wielkiej potrzeby posiadania właśnie takiej osoby, takiej ciepłej Mamusi z receptą na każdy problem.

Muminki działają na mnie jak okład. Zacznę chyba do nich zaglądać w trudnych chwilach żeby przenieść się choć na moment do innej krainy. Tyle książek dziecięcych w swoim życiu przeczytałam, a jeszcze żadna nie wpłynęła na mnie w ten sposób. Żadna nie głaszcze mnie po głowie i nie mówi, że wszystko będzie dobrze, że wszystko się uda, że nie muszę się martwić, że pewna Mama Muminka czuwa i kocha mnie bezgranicznie, i zawsze mnie obroni, wysłucha i pomoże. Jaka „Mama Muminka” – tego chyba już nie muszę wyjaśniać.

Kometa nad Doliną Muminków - Okładka

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.