John Fowles - Mag

O tym jak… czaruje i straszy Mag

Ponowne spotkanie po 10 latach

Nie było to moje pierwsze spotkanie z Magiem, lecz drugie. Niestety nic się nie zmieniło. Nie poradzę nic na to, że ta książka mi się po prostu nie podoba. Mam tutaj takie podejrzenie, że jest ona jakąś formą zawoalowanego romansidła dla mężczyzn. Skąd to podejrzenie, otóż ta książka bardzo podoba się mężczyznom, których znam. Może są trochę szaleni, ale chyba w jakiś sposób utożsamiają się z tym idiotą, który jest głównym bohaterem książki, chociaż nie widzę między nimi żadnego podobieństwa.

Powiedziano już wiele

Sama książka napisana przystępnie, pięknym poetyckim stylem, jest i zagadka i niespodzianka, romans, kryminał, powieść psychologiczna. Nie ma sensu rozwodzić się nad istotą powieści i fabułą. Rozpraw takich jest już tysiące i pisanie kolejnej mija się z celem.
Jest jednak taka rzecz, która mnie w tej książce przeraża i jest to chyba jedyna prawda, jaką w niej dostrzegam. Pieniądze i władza deprawują. Niby wiadomo, nic to nowego. Ba, nawet frazes pusty można by powiedzieć. Czy aby na pewno?

Złe bogactwo

Wielu jest ludzi bogatych i głupich, ale to nie jest opowieść o nich. Bogatych i głupich wszyscy znają, jarają się ich wyczynami zapatrzeni w Pudelka. Popierają ich charytatywne zapędy i żyją ich życiem bogacza celebryty. Ilu jest obrzydliwie bogatych i obrzydliwie inteligentnych? Myślicie teraz o Bilu Gatesie? Nie, nie takich, ciągle za mały kaliber. Chodzi o tych, o których nie wiecie nic, ani jak się zwą, ani co robią, a robią wiele. Czyny ich odzwierciedlają dokładnie to, co robił Pan Conchis Panu idiocie Urfe. Zabawiają się naszym życiem, bo mogą, bo ich stać na wszystko nawet na zrobienie pacynki na rączkę z całego społeczeństwa. Teraz powiecie wariatka w spiskowe teorie wierzy i w całą tę mityczną grupę Bilderberga.

Wierzy nie wierzy

To może sami odpowiedzcie sobie na pytanie, jak to się dzieje, że taki obleśny dziad, jakim był David Rockefeller przeszedł siedem operacji serca i w gratisie pewnie wielu innych narządów, kiedy inni młodzi ludzie, nierzadko dzieci czekają latami w kolejkach i umierają w szpitalnej ciszy. Kim byli dawcy organów? Gdzie się zgłaszali, wszak salę operacyjną miał we własnej willi. Zdaje się, że nie można zapukać do szpitala i powiedzieć: Dzień dobry. Zbrzydło mi moje życie daj Pan bańkę na otarcie łez mej matki i bierz serducho, nereczkę i wątróbkę dla potrzebujących. Jakieś procedury przecież obowiązują. Owszem, Ciebie, mnie, ale ich już nie. To oni tworzą procedury, bawią się światem, politykami, prowadzą wojny, niszczą, mordują, a co niedziela z uśmiechem przewijają niemowlęta w sierocińcu w imię akcji „Dziecko przyjmie każdą pomoc”.

To nie magia

Chcę wam po prostu uzmysłowić, że ta mała manipulacja w książce Mag jest odzwierciedleniem tej dużej manipulacji, która dokonuje się na wszystkich ludziach świata, którzy jakby wyciągnąć z nich średnią, są dokładnie takimi zaślepionymi idiotami jak Nicholas Urfe. Nie gniewajcie się na mnie za te niemiłe słowa po prostu otwórzcie oczy i obserwujcie plany wewnątrz planów w planach.

 

P.S. Przewijanie dzieci w imię akcji „Dziecko przyjmie każdą pomoc” to nie mój tekst. To z serialu Tygrysy Europy. Cytat „Obserwuj plany wewnątrz planów w planach” to nieśmiertelny Frank Herbert i Diuna.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.