Dziecięce Mądrości #49 – Samolocik z wędrówką

Czy u Was też dzieci są kopalnią przedziwnych pomysłów? Zapewne i my kiedyś tam w przeszłości byliśmy takimi małymi biegającymi i ryczącymi kopalniami. Szkoda, że nikt tego nie dokumentował, a może dokumentowali niektórzy rodzice tyle, że akurat nie nasi? Zapiszmy więc odkryjmy, zrozummy dzieci: Nasturcję Starszą i Puchu Młodszą w tej przedziwnej rozmowie o lotnictwie i umieraniu.

– To jest samolocik z wędrówką mamo! – powiada Puchu, przynosząc niewielką budowlę z kolorowych klocków.
– Co to jest ta wędrówka? – pytam zafascynowana pomysłem.
– Taki przycisk.
– Co robi ten przycisk? – nie daję za wygraną.
– No maaaamoooooo, przyciska się go – objawia naturalną dziecięcą oczywistość mała trzyletnia dziewczynka.
– Jaka śmieszna nazwa na nacisk – wtrąca się do rozmowy Nasturcja.
– To się mówi chyba inaczej – Przycisk! Od przyciskania – mądrzy się starsza siostra – Jak ktoś przyciska, to się umiera!
– Wcale się nie umiera, bo samolot z wędrówką ma jeszcze działek do przepisu i wyspę na przeciwnie – po tym właśnie zdaniu następuje kiwanie głową w stylu, który moja teściowa nazywała: Staromalyńko się odezwała.

Nagle przypominam sobie jak strasznie mi mamy zapasowej brakuje. Robi się smutno i chyba najwyższy czas iść spać, zanim człowiek najdą myśli, ze samolocik z wędrówką może kogoś uśmiercić za pomocą przycisku. Może jeszcze tylko wspomnę o butach z talentami. Mamy takie jedne buty. Buty z talentami to dziewczęce baleriny w drobniutkie kwiatuszki zapinane na rzepy. Tylko w tych jednych bucikach rzepy nazywane są talentami. Inne buty z rzepami, mają po prostu rzepy. Czemu? Nie udało mi się ustalić.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.