O tym jak… wybrać bajki dla dwulatka

Moje bajki bajkami moich dzieci

Muszę przyznać się do ostrożnego podejścia do nowości. W kwestii wyboru bajki dla dwulatka sięgam raczej po dinozaury z poprzedniej epoki, ponieważ nowe bardzo często mnie zawodzi. Przykładowo, taki komputerowy twór jak Klub Przyjaciół Myszki Miki, jest dla mnie nie do przyjęcia. Nie toleruję tego typu animacji, wyglądają one na coś niedokończonego, na taki wizualny półprodukt. Nie poszukuję także bajek w telewizji, choć kanałów z nimi mam chyba z pięć, wolę włączyć dziecku coś z Internetu, o czym wiem, że jest fajne, przyjemne i niesie ze sobą jakieś walory edukacyjne, a nie jest jedynie kolorową papką i kakofonią dziwacznych dźwięków.

Co oglądamy

Wcześniej wszystkie te bajki serwowałam Całemu Dziecku, teraz jest ono na tyle duże, że samo potrafi wybrać dla siebie coś interesującego. Oczywiście nie bez mojej drobnej kontroli, takiej jednym okiem… zza framugi. Nadal jednak, kiedy włączam coś naszemu prawie dwulatkowi, przychodzi i oglądają razem takie cuda jak:

Miś uszatek

To chyba wszyscy znają. Zgodzę się, że sama fabuła jest dla Półdziecka niezrozumiała, ale to nic nie szkodzi, ważne, że co chwilę na ekranie pojawiają się nowe zwierzątka. Mimi, Pie i Ihi, a czasem nawet Aha. Kiedy robią coś ciekawego, Półdziecko woła: Jeeee, no a już najważniejsze jest, kiedy ktoś robi AM! Odbiór wizualny nie grozi napadem padaczki, kolory raczej stonowane, żadnej kwiczącej muzyki poniżej krytyki. Wśród postaci pełna kultura, coś co teraz bardzo utyka. (Dzieci sąsiadów nie mówią już dzień dobry, nie że wszystkie, bo daleka jestem od generalizowania, ale niestety wiele jest takich przypadków, chyba już nieuleczalnych). Widzieliście żeby Uszatek kiedykolwiek nie powiedział dzień dobry, albo zrobił coś niekulturalnego, brzydkiego? Nie widzieliście. I bardzo słusznie!

Reksio

Reksio nigdy się nie starzeje. Reksia nikomu nie trzeba przedstawiać. Reksio dobry jest dla każdego, w każdym wieku. Reksio to niezwykle empatyczna istota, która nikomu nie odmawia pomocy. Z każdego odcinaka jakaś nauka: a to o tym co jedzą kawki, jak wyleczyć skrzydło pelikana, albo o tym jak dbać o domowy inwentarz. W każdym odcinku nowe zwierzątko do poznania, nowa przygoda. Nie trzeba umieć mówić, żeby oglądać przygody łaciatego Reksia, wystarczy pokochać tego Pie.

Przygody Kota Filemona oraz jego Dziwny Świat

Nieśmiertelny, leniwy Bonifacy. Jak się żyło na wsi, jak to było jeszcze nie tak dawno, a jak już nie jest. Sielskość wiejskiego życia zastąpiono wielkimi, zmechanizowanymi, jednorodnymi gospodarstwami rolnymi. Nawet jaskółek w stajniach i oborach zakazano. Mały biały Filemon trwa jednak na posterunku, czeka na kolejne już pokolenie maluszków, z którym poznawać będzie otaczający go świat… po prostu koci świat.

Przygód Kilka Wróbla Ćwirka

Fiu, fiu to jest bajka! Zaiste wielka i najulubieńsza. Kocham ptaszki, dzięki Ćwirkowi. Dzięki tej niepozornej bajce, którą –  jak się okazuje – nie wszyscy pamiętają. Całe wakacje zaczytywałam się w starym Atlasie Ptaków mojego taty. Niezliczoną ilość razy przeczytany od deski do deski, niezliczoną ilość razy rysunki ptaków przerysowałam do swojego tajemnego zeszytu. Pociąg do ptactwa pozostał mi do teraz. Uwielbiam ptaki obserwować. Lubie też robić im zdjęcia, jeśli oczywiście zechcą choć przez chwilę posiedzieć spokojnie, nie pod światło i bez gałązek pomiędzy obiektywem a nimi.

Bajek Ci u mnie dostatek, myślę, że jeszcze nieraz się one pojawią. Uwielbiam nieprzerwanie karmić swoje wewnętrzne dziecko. Na dzisiaj to będzie tyle. A, zapomniałam, czasem jeszcze, ale mało entuzjastycznie, dopuszczam do naszego życia bajkę o pewniej świni zwanej Pepa.

Bajki dla dwulatka – ciemna strona mocy

Prawda jest taka, że cierpliwość Półdziecka aktualnie kończy się zwykle w połowie odcinka i jest to wystarczająca porcja telewizyjnego odmóżdżenia dla jej wieku. Czasy, w których puszczaliśmy telewizje bajkowe, ciągle szumiące w tle dziecięcej zabawy, odeszły w niepamięć. Paskudny nawyk i wielce niewychowawczy, ale niestety świadomość świata rośnie z wiekiem nie tylko u dzieci. Rodzic też człowiek, może się mylić. Tym bardziej młody rodzic.

Ważny jest świadomy wybór bajki dla dwulatka, to nie jest wszystko jedno co dziecko ogląda. Mały chłonny mózg kształtuje się każdego dnia. Pstrokate, nienaturalnie kolorowe, hałasujące, poklatkowe obrazy, w mojej opinii sprawiają, że dzieci stają się znerwicowane. Odbioru nie ułatwia także natłok widocznych elementów. Nie sądzę, żeby dziecko potrafiło skupić wzrok na jakimkolwiek z nich, już nie wspomnę o skupieniu się na fabule (chodzi mi tutaj o bajkę polecaną dla maluchów Agi Bagi, którą wygrzebałam z jakiegoś innego bloga). To, że opowiadane historie są po prostu głupie, jak w przypadku Klubu Przyjaciół Myszki Miki, pominę chyba milczeniem. Walor edukacyjny równy zeru, jeszcze te wyjące, trąbiące kakofoniczne dźwięki z niedorobioną grafiką – TRAGEDIA!

Do Apelu

Zwracajmy więcej uwagi na to co i jak oglądają dzieci. To, że pojawiają się jakieś wielce naukowe badania, że telewizja jednak nie szkodzi, traktujmy z dużą, ogromna wręcz nieufnością. Wiadomo nie od dziś, że taki mają badania wynik, za jaki zainteresowany wynikiem zapłaci. Telewizja dziecięca to ogromny biznes. Począwszy od chorych wrzeszczących reklam, które hipnotyzują dzieci, po bajkowe gadżety. Wszystko musi iść – jak to śpiewali w Monthy Pythonie – Fish, bananas, old pajamas, Mutton! Beef! and Trout!

 


Zdjęcie główne przedstawia oryginalny slajd z bajki Przygód kilka Wróbla Ćwirka. Pochodzi on z muzeum Dobranocek w Rzeszowie.   O samym Muzeum pisałam przy okazji wyprawy do Łańcuta.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.