O tym jak… piątek w trzynastego trafił

Piątek w trzynastego trafił

Jak to mój chop zwykł mawiać: Ty to żyjesz we własnym świecie. No, trochę żyję w swoim dziwacznym, zwieszonym umyśle, gdzieś w jakiejś niedookreślonej czasoprzestrzeni. Tu i teraz lub nie tu i zupełnie nie teraz. Dryfuję myślami… gdzieś, a umysły innych ludzi odbijają się ode mnie jak fale przyboju. Żarówka kompletnie nie świeci, czerwona lampka zgaszona, alarm wyciszony. Odcięcie od rzeczywistości. Niby ładnie, pięknie, kolorowo, ale rzeczywistość jednak się o mnie upomina, a ludzie domagają interakcji, często wkurzeni ludzie. Pustka musi zostać wypełniona myślą. Myśl powoli krystalizuje się, delikatne połączenia nerwowe z gracją aktywizują się to pracy. Wraca czucie i świadomość istnienia. Tu i teraz staje się tym, czym jest dla innych ludzi. Żarówka stopniowo rozświetla zakamarki uśpionej duszy, wychodzę z błogości nieistnienia… czarowna lampka… alarm wyje… Kurwa! Jedziesz autem do pracy, skup się!

Jadę do pracy

Skupiam się, wiem już gdzie jestem i co mam zrobić. Prowadzić nie lubię, żałuje, że nie idę piechotą. Chodzenie piechotą daje więcej czasu na tkwienie w błogim zawieszeniu. Chodzenie piechotą wypełnia myśli otaczającym światem, dźwiękiem ulic, oplata wiosenną roślinnością. Nie! Tkwisz w metalowej puszcze, nie zapominaj o tym, musisz się skupiać na tu i teraz. Na tu – w tym aucie. Na teraz – w drodze do pracy.

Radio gra, mamrocze usypiająco. Czemu ono tak mamrocze? A, no tak, czas na program polityczny. Nie słucham słów, tylko ten mamrot. Usypia mnie, wpycha ponownie w objęcia pół-snu. Muszę to zmienić, wreszcie się obudzić. Szukam zielonej tabliczki z fosforyzującym ludzikiem na schodach. Jest i tabliczka, tabliczka z pokrętłem – moje koło ratunkowe. Przełączamy radio na muzykę własną… cudzą… mężową. Mąż nigdy nie zawodzi… wybucha mi wiosną prosto w twarz!

Niezawodnie niezawodny i najlepszy

Nie dość, że z premedytacją ustawia mi utwór na wyrwanie z letargu, z własnego świata. Jeszcze nowo odkrytą rzeczywistość ugruntowuje, wskazuje na datę, o której nie miałam pojęcia. W moim świecie nie ma dat, daty i terminy pochodzą z zewnątrz. Dzisiaj piątek przecież, ale nie taki zwykły piątek tylko inny piątek. Dla ludzi inny, dla mnie zupełnie zwyczajny, bezsensacyjny. Poddaję się światu, fala zalewa piasek moich myśli… właśnie dzisiaj piątek trafił i zabił. Właśnie dzisiaj piątek w trzynastego trafił – w trzynastego grubego czarnego kota.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.