Opowiadania - Zdzisław Beksiński

O tym jak… wyjąc zmogłam Opowiadania – Zdzisław Beksiński

Jedna z TYCH

O tak, zdecydowanie tak, to była jedna z tych książek, których przeczytanie zbyt wiele człowieka kosztowało. Zajmuje ona trzecie miejsce na mojej liście ksiąg zakazanych, morderczo uciążliwych, usypiająco – otępiających, przytłaczających i złych. W trakcie czytania których masz już wymyślone pięć obiadów do przodu. Książek, których bez wytężania gałek ocznych, umysłu i mięśni (żeby sięgnąć po nią, a nie zająć się jednak sprzątaniem, albo czymkolwiek innym byle nie mieć do czynienia z TYM). Żadne nawet chwilowe przebłyski fabuły, nie są w stanie zrekompensować wyobrażenia jej jako broni obuchowej zaczajonej na ludzki umysł.

No dobrze, ale o czym to było?

Zdaje się, że o błąkaniu się. Ciągle gdzieś ktoś się błąka bezcelowo, albo na coś bezcelowo oczekuje, oczywiście jeśli akurat nie jest na wojnie i nie nosi ołowianej głowy zamiast hełmu. Błąkają się Ci nieszczęśni bohaterowie wiecznie tymi samymi ścieżkami, przez co wszystko ciągle się powtarza. Droga ich się powtarza i zdania się powtarzają, i powtarzają, i powtarzają, i droga błąkającego się powtarza. Bohaterowie się błąkają, albo wyczekują wciąż na coś, ale nie wiedzą na co i błąkają się, a zdania powtarzają się i powtarzają. Tak w kółko chodzimy po nieistniejących domach, o których patrzący na nie myśli, że jednak istnieją, a może nie istnieją, ale kto to udowodni. Jeśli istnieją to przecież w głowie bohatera tylko, a on wyczekuje, oczywiście jeśli akurat nie jest na wojnie i nie nosi ołowianej głowy zamiast hełmu.

Opowiadania - Zdzisław Beksiński, otwarta księga

Czasem przelecą jaskółki, czasem rozkładający się szkielet psa zatopiony w rzece okaże się martwym braciszkiem utopionym w basenie… ale to tylko czasem. Czas ten następuje przed kolejnym powtórzeniem, kiedy bohater powróci do zapętlonych, bezcelowych czynności, ciągle tych samych, powtarzających się czynności, oczywiście jeśli akurat nie jest na wojnie i nie nosi ołowianej głowy zamiast hełmu.

Tak, powtarzam się i powtarzam i nadużywam tego słowa. Już macie ochotę uciekać? Czy jeszcze ciut powtórzeń zniesiecie? Oczywiście jeśli akurat nie jesteście na wojnie i nie nosicie ołowianej głowy zamiast hełmu.

Myślę, że to wystraszy

Opowiadania – Zdzisław Beksiński: to pozycja, którą odradzam przez wielkie O!  Za recenzję właściwą, ostateczną i napisaną ręką własną autora niech posłuży cytat z książki Grzebałkowskiej – Beksińscy Portret Podwójny.

„8.2.64. Przykazanie nr 1: Nie będziesz usiłował, chuju rybi, naśladować Schulza, bo w tym stylu dalej niż Schulz zajść niepodobna, więc tylko się ośmieszasz, tracisz czas i dobre samopoczucie. A to zachowaj na przestrogę. AMEN!”

ZDZISŁAW BEKSIŃSKI

Mam też ochotę zrobić zdjęcie książce z wbitym w nią tasakiem. Niestety jest pożyczona, nie wiem czy właściciel byłby tym faktem zwrotu, bądź co bądź, ładnie wydanej książki z wbitym tasakiem, zachwycony.

Na zakończenie przypominam cytat, ale nie dajcie się zwieść, ten był na początku.

Opowiadania – Zdzisław Beksiński

2 thoughts on “O tym jak… wyjąc zmogłam Opowiadania – Zdzisław Beksiński”

  1. Zachwycony raczej nie, ale wielkiej straty też bym nie odczuł.
    No cóż, wypożyczenia z mojej biblioteczki okazują się być kolejnymi wpadkami.
    Pierwszą była Bex@ czyli Zachwyty Zaświergolonej Liliany a teraz ciężkostrawna twórczość samego Mistrza.
    Może do trzech razy sztuka? Parę pozycji czeka…

    1. Ja również z niecierpliwością czekam na nową pożyczkę, choć aktualnie kuruję swój skołatany mózg literaturą dziecięcą.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.