Chłopcy z Placu Broni - okładka na bruku

O tym jak… od 1907 żuć kit – Chłopcy z Placu Broni – Ferenc Molnár

Niezmienny lektur czar

Przybyła ze szkoły i powiedziała, że Pani do przeczytania zleciła nową lekturę, a lekturą tą są Chłopcy z Placu Broni. No tak, jest taka powieść i jak się okazało dalej czytuje się ją w szkole podstawowej w klasie piątej. Od razu człowiek zaczyna się zastanawiać czy czytał tych Chłopców i co w zasadzie pamięta. Haha co też pamiętać może. To, że kit się żuło okienny. Tylko w jakim celu?

Chłopcy z Placu Broni

Zacznijmy dialogiem swym rodowodem wywodzącym się z podstawowej szkoły właśnie.

– Najbardziej podobał mi się… – Ela zawiesiła głos w charakterystycznym dziecięcym stylu.
– No kto? – dociekała mocno już znudzona pani od polskiego.
– Feri Acz.
– Feri Acz? – zdziwiła się pani.
– Bo, ja to z tych osób jestem, proszę pani, co się podkochują w książkowych bohaterach. Feri Acz to przecież chłopak był bombowy, bo trafiał w dziesiątkę nie w strzelnicy, a moim sercu. Bardzo go polubiłam choć był z bandy ogrodu botanicznego czyli zasadniczo wróg. Wróg ale honorowy, a zdaje się właśnie o honor w całej powieści chodzi.

– A Nemeczek? – pyta dalej pani.
– Nemeczeka, nie było mi nawet żal. Mama zawsze powtarza, że jak jest się chorym to się w łóżku leży, a nie lata po placu.
– Jednak plac był dla niego najważniejszy i gotów był życie za niego poświęcić. – dziwi się pani od polskiego, bo przecież zawsze płacze przypominając sobie fragment, w którym umiera mały wojownik.
– Poświęcił, poświęcił ale z głupoty swojej umarł zupełnie niepotrzebnie, bo przecież plac i tak przepadał.

Czy trzeba coś dodawać?

Może trzeba, a może nie. Nie wiem, czy mi się ci chłopcy podobali, czy nie. Wydaje mi się, że to bardziej taka historia dla chłopców właśnie. Czy widzę w niej walory edukacyjne? Widzę, ze względu na przypominanie dzieciom o tym, czym jest honor. Z tego też powodu powinna ona nadal w kanonie lektur pozostawać. Nie wiem jak to teraz u dzieci wygląda, nie wiem ile gimnazjum odebrało im rozumu, nie wiem, czy honor jest teraz dla młodzieży czymś ważnym, czy wiedzą co to jest. Wiem za to, że często bardzo niewiele go pozostaje w dorosłym człowieku i to mnie smuci.

Dziecko w recenzji

Chłopcy z Placu Broni, a w oryginale Chłopcy z ulicy Pawła (czemu ciągle zmieniaj te tytuły, to jakaś choroba?) mojej córce się podobali. Nie wiem, czy konkretnie Feri Acz, bo to jeszcze chyba nie ten wiek… Dopytam. Najbardziej polubiła Nemeczka, a największą wyniesioną z książki wartością, co w sumie powinno mnie cieszyć, jest to, że jak się jest chorym to się leży w łóżku, ale lata po placu.

Dyskusje po świt

Jak już wcześniej pisałam Nemeczka nie lubię. Oburzyło to mego małżonka, bo przecież nie można małemu Ernestowi odwagi odmówić. Był najmniejszy, najsłabszy, a jaja miał największe. Szpiegował w obozie wroga i przez te przeszpiegi i ogromną wolę walki o coś tak ważnego dla jego dziecięcego serca, jak miejsce zabaw, krok po kroku, strona po stronie zbliżał się do śmierci. Prawda, ale tutaj chyba mamy do czynienia z postrzeganiem świata, o zgrozo, przez pryzmat swojej płci. Nie wydaje mi się atrakcyjnym bohater, najlichszy w swej fizjonomii, odważny ale też i głupi. Niestety brawura i odwaga jakoś z tą głupotą idą w mojej głowie w parze z racji płci właśnie. To kobiety przecież od zarania wieków siedzą zabezpieczone w domach z przychówkiem, a mężczyźni wyruszają na wojny. Każdy przejaw nadmiernego bohaterstwa może zakończyć się powrotem pięknie opakowanego medalu, a nie ukochanego męża i ojca.

Chłopcy z Placu Broni - tak czytam w aucie

Himalaista? Nie dziękuję

Psychika nakazuje mi więc ostrożność. Dla tego też nie mogłabym być żoną himalaisty, zbyt duże ryzyko. Żebyśmy się jednak źle nie zrozumieli nie twierdzę, że Nemeczek był głupi. Rozpatrując jego pobudki zdroworozsądkowo należy mu się wielki szacunek. Szanują go mój małżonek i córka, ja również go szanuję. Szanuję i nie lubię. Jako kobieta i matka wybieram honorowego, przystojnego Feriego Acza, bo choć pokonany żywy powrócił do domu. Powinna teraz włączyć się do dyskusji strona męska, powrócił owszem ale z poczuciem winy, niespełnionych obietnic, pokonany. Silne to ciosy dla męskiego ego i wielu jest takich, którzy nigdy się z tym nie pogodzą, zaciąży to na ich związku i dalszym życiu. Może to też śmierć tyle, że z odroczonym terminem?

„Taki czas, że wszyscy mają czasu mniej, pierwsza sesja, robota, przed armią ucieczka
I nagle nie ma człowieka, pyk
W dół z dwunastego piętra. Dlaczego? Nie wie nikt”

Pablopavo i Ludziki – Nemeczek

Kit

Najlepszą, najzabawniejszą i najprawdziwszą sceną pozostaje moment, w którym nauczyciel delegalizuje Związek Zbieraczy Kitu. Dawno tak się nie uśmiała czytając. Scena ta jest jednak zbyt długa, żeby ją przytaczać i to będzie właśnie dla Was zachęta, żeby po latach przypomnieć sobie Chłopców z Placu Broni. Książkę, która jak na swoje 112 lat ma się świetnie i którą muszę kupić, skoro dostrzegam w niej coś wartościowego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.