Pierwszy chleb jaki upiekłam

O tym jak… upiekłam pierwszy chleb… i drugi

Pierwszy chleb

Po dziesięciu miesiącach mieszkania na Dolnym Śląsku, konkretniej w okolicach Kłodzka, jeszcze konkretniej Bystrzycy Kłodzkiej muszę stwierdzić z przykrością, że nie ma tu dobrego chleba. Taki wypiek, który w Katowicach uchodził raczej za podły, jest tutaj chlebem najlepszym, a cena jego zabija – dochodząc nawet do 9,00 złotych. Płacenie tylu pieniędzy za wyrób chlebopodobny boli serce, duszę i ciało.

Pękło

Pewnego dnia coś we mnie pękło niczym świeżutka bułeczka w pół. Nie, nie prawda, wcale tak nie było, ale ładnie zabrzmiało, nieprawdaż? Wszystko to, co pęknąć miało stało się przypadkiem. Serfując po internetach w poszukiwaniu czegoś zgoła innego trafiłam na przepis na chleb opatrzony nazwą: chleb najprostszy z prostych. Nooo to coś dla mnie, jak najprostsze z prostych to na bank mi się uda, nawet składniki były wszystkie. Ha!

Przepis z bloga Moje Wypieki – najprostszy z prostych

Mówię od razu — nie znam się na pieczeniu chleba i jestem dopiero po dwóch pierwszych kroczkach na chlebowej drodze, ale bardzo podoba mi się to, co robię i myślę, że samodzielnie upieczony cieplutki i pachnący chleb będzie bardzo często gościł w moim domu. Efekty mojej pracy oceńcie sami na zdjęciach.

Chleb drugi i drugi z modyfikacją

Rozochocona pierwszym wypiekiem przeszłam do projektu ambitniejszego, jakim był chleb, który należało wyrobić ręcznie. Gniotło się go do momentu, aż stał się elastyczny i miękki czyli do osiągnięcia niewielkich i zupełnie nieoczekiwanych zakwasów na brzuchu. Można by rzec, że mimo tego, że chlebek rósł sobie na drożdżach w pewnym sensie jest chlebkiem na zakwasie.

Przepis z bloga Moje Wypieki – prosty chleb pszenny

W opinii rodziny smaczniejszy od poprzedniego. Jak smakuje? A no tak jak zwykły chleb, tylko na samym końcu jedzenia tuż po połknięciu nie pozostawia po sobie tego zakwasowego aromatu. Myślę, że na razie parę dni przy nim zostanę, póki się nie znudzi.

Upiekłam także jego wersję pszenno — żytnią, zastępując 300 gramów mąki pszennej tą drugą. Nie wyszedł tak wyrośnięty, był bardziej razowy, jednak też smaczny. Swój. Własny.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.