To niejest wcale śmieszna ilustracja

O tym jak… wprowadzić godzinę policyjną o 15:30

Wrzuć mi proszę traktora

Bardzo proszę, jest. Posępny utwór nawet jak na nasze aktualne, ciekawe czasy. Tylko samego go tak nie porzucę, swoje trzy grosze, albo jak to się godo po naszymu — piyńć piyntoków — dociepna.

Nie będzie o wirusie

Zapewne część z Was, choć niewielka, boi się już otworzyć konserwę, dla tego o samym wirusie pisać nie mam zamiaru. O czym więc? O spostrzeżeniu, o nowym odkryciu, o smutnej prawdzie. Muszę przyznać, że żyłam w błędzie. Ludzie nie dzielą się bowiem na lewaków i prawicowców jak do tej pory sądziłam. Tak naprawdę sprawa jest dużo, dużo prostsza. Ludzie dzielą się na takich z mentalnością niewolniczą i wolnościową. Ot cała zagadka. Można być niebywale prawicowym w swych poglądach, a radośnie przyklaskiwać na chore, przesadne i wpychające nas w łapy kryzysu gospodarczego, ograniczanie naszej wolności osobistej. Można być lewicowcem, i tutaj za przykład posłuży mi pisarz Szczepan Twardoch, którego umiłowanie wolności człowieka nie pozwala mu spokojnie przyglądać się temu, co się aktualnie dzieje.

Nic nie będzie już takie samo

Po ulicach jeździ Gestapo z gadaczkami. Może będzie jeździć do września, może nie, tak łatwo odebranej wolności, oddanej z pocałowaniem ręki w jednorazowej rękawiczce, nikt nam już nie zwróci. Upadają firmy, a cała przyszła grupa przedsiębiorców samobójców pewnie w akcie zgonu będzie miała wpisane… no, sami wiecie co — jedyną i słuszną chorobę narodu. A ja nie mogę i nie chcę się na to godzić. Z założenia wszelki przymus począwszy od ubezpieczenia zdrowotnego, ubezpieczenia samochodu, posiadania prawa jazdy, dowodu osobistego, meldunku, wszystko to traktuje jako kwintesencję systemu opresyjnego — niewolniczego. Nikt tego nie widzi, nikt tego nie rozumie, ważne, żeby życie niewolnika mogło być:

bezpiecznym…

bezpiecznym…                           bezpiecznym…

             bezpiecznym…

                                                     bezpiecznym…               bezpiecznym…

                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                            bezpiecznym…

                                                      bezpiecznym…

                                                                                                          bezpiecznym…

Nie uważam, że jeśli choć jedno życie zostało uratowane było warto!

Tym bardziej, jeśli wszystko, co się robi, robi się bezprawnie. Począwszy od zakazu wejścia do lasu, a na tym złym, do czego dopiero nas zmuszą skończywszy. Wystarczyło tylko wywołać strach, żeby sterować masami tak przywykłymi do wszechobecnej manii bezpieczeństwa, brawo.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.