Zemdlona macka

Półdziecięce mądrości – Zemdlona macka

„Żeby w serca kajeciku
Po literkach zanotować
I powtarzać sobie cicho
Takie prościuteńkie słowa”

1.

– Mamo, zdrętwiała mi noga – powiada najstarsza zimorośl.

– Maaamooooo! Jej zemdlała noga!!!!!!! – w panice informuje najstarsza latorośl.

2.

– Mamo, tu lata mucha i ona gryzie tak, że strasznie to boli – ponownie powiada najstarsza zimorośl.

– To czekaj, ja ci podam mackę na muchy – rusza z pomocą siostrze najstarsza latorośl.

… i 3

Takie, rozmowy dzieci nieuczesanych, czy raczej nieuczesane rozmowy dzieci. Swoją drogą, czy innym mamom – czy są tu jakieś inne mamy? – nie wydaje się czasem, że maaaaamoooo to jedyne słowo, które znają wasze pociechy? Nie o tym jednak miałam napisać.

Rozczula mnie siostrzana miłość, ujawniająca się oczywiście między jedną a drugą kłótnią, bijatyką, czy szarpaniną o mikroskopijnej wielkości klocek lego, którym żadna się nie bawiła i który żadnej nie był jeszcze sekundę wcześniej do niczego potrzebny. Rozczula mnie, tym bardziej że nie mam rodzeństwa. Mimo że przecież to nie prawda, jestem w pewnym sensie sama. Kiedy zasną już snem wiecznym dziadkowie i rodzice, nie będzie nikogo kto wspomni ze mną czasy, kiedy byli oni jeszcze młodzi, czasy sprzed mojej własnej rodziny. Zostanie jakaś pustka i samotność, jakiś brak. Może tak mi się narzuca fakt bycia uratowanym bliźniakiem, jedno z nas nie miało szczęścia, nie dotrwało nawet do rozwiązania, taki cudaczny przypadek z cyklu jeden na milion, może tej właśnie zagubionej cząstki mnie, tej drugiej połówki cięgle mi w życiu brakuje. Wiem jednak, że będzie nam dane się spotkać i nadrobić stracony czas, to mnie pociesza. Tego też trzymajmy się my, którzy straciliśmy brata lub siostrę przedwcześnie.

Zemdlona macka -Siostry muszą sobie pomagać

Wyszło tak trochę śmiesznie, trochę smutno, ale zawsze z nadzieją na nowe

Przyszło nam żyć w ciekawych czasach, trzymajcie się więc wszyscy i pamiętajcie o innych. Niech was prowadzi Człowiek Mackaręka i strzeżcie się zemdlonej nogi. Idźcie na cmentarze, jeśli macie ochotę, jeszcze zostało trochę czasu. Nie dajcie się zwariować, bądźcie jak stare wróble, które stracha się nie boją, włączcie myślenie, kupujcie maseczki z firanki. Pamiętajcie, tylko od nas zależy czy jeszcze w zielone gramy!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.