Mroźny pies

Edward Stachura – Cała Jaskrawość – Dzień i pies

cudzysłów handmade

Przede mną na wschodzie, w która to stronę stałem zwrócony twarzą, niebo nad horyzontem było delikatnie pomarszczone chmurami jak podniebienie psa. Poniżej rosnąca w oczach łuna przedświtu buchała w górę. Wstawał dzień jedyny jak każdy dzień. Gdzieś tam, rozrzucone po globie budziły się, jak powiedział jeden, z dusznego snu wielkie i małe stacje radiowe. Wstawał dzień pierwszy i ostatni jak każdy dzień.”

EDWARD STACHURA – CAŁA JASKRAWOŚĆ

U mnie noc, na dworze mróz. Najmłodsze z dzieci zasnęło jako ostatnie dopiero pół godziny temu. Pies o pomarszczonym podniebieniu śpi, wychodzenie na mróz go zupełnie nie interesuje, choć próbowałam go wietrzyć.

Kiedyś, kiedy jeszcze mieszkałam w Katowicach jednego dnia też był straszny mróz i piesek był, i pan. Pojawiła się nagle jakaś obca kobieta, przywołała pieska, capnęła, zapięła na smycz i wlecze gdzieś. Na scenę tę wychodzi zza śmietnika człowiek. Człowiek, który tego mroźnego dnia szukał na tyłach piekarni wyrzuconego do kubła chleba. Woła do kobiety, że zabiera mu jego psa, jego jedynego towarzysza i przyjaciela i prosi, żeby puściła zwierzaka. Kobieta oburzona i wściekła odpowiada: Nie może Pan psa na taki mróz zabierać, tak się nie robi! Jeszcze mu się coś stanie!

Takich czasów dożyliśmy, w których stary, biedny, głodny człowiek szukający jedzenia w kontenerze, zgrabiałymi z zimna rękami jest niegodnym uwagi elementem krajobrazu, ale pies, ratujmy psa. Pomyślmy jeszcze – doigrał się stary, pewnie na własną prośbę tak żyje i innym życie zniszczył, ale psa, psa to żal, że na ten mróz na taką poniewierkę skazany. Piesek ten chyba był lepszy od tej kobiety i od innych przewrażliwionych psich matek. Nie oceniał, nie myślał źle, kochał, czekał, wspierał, dzielił z panem los i mróz tego dnia pierwszego i ostatniego jak każdy dzień.

No tak i jeszcze radio. RIP Trójko!

Pies w mroźny dzień

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.