Jakub Małecki - Eliza z trzech cytatów

Jakub Małecki – Rdza

cudzysłów handmade

Eliza, Eliza, Eliza. Jakby to małe ciało zasysało w siebie wszystko z czego wcześniej składały się kolejne dni i noce. Płakało, jadło, spało. Wyciągało do Tośki ręce, piło z niej, wtulało się w nią jak zwierzątko. Tośka odeszła z piekarni i zajęła się tylko tym ciepłym, czującym, żywym czymś, w czego istnienie wciąż nie mogła uwierzyć.
Zdarzało się, ze dostrzegała w córce Karola, zdarzało się, ze siebie. Poza córką dostrzegała niewiele – ot, to , co musiała. Po kilku miesiącach zorientowała się, że świat znowu przyspieszył, że mimo tych wymieszanych ze sobą godzin, dni, tygodni przyspiesza coraz bardziej. Eliza rozpychała się wewnątrz siebie, coraz większa i coraz wyższa, coraz bardziej przypominająca prawdziwego człowieka. Była wszędzie i było jej mnóstwo. Raczkowała, chodziła, biegała. Gęgała, mówiła, powtarzała wymyślane przez Michała wierszyki. Mimo lepkich, czarnych snów przepływających co jakiś czas przez jej matkę, żyła i sprawiała wrażenie, że będzie żyć zawsze.
Mijały
kolejne lata, a ona wydawała się jeszcze ten pędzący czas wyprzedzać. Szybko nauczyła się czytać i obrażać ludzi tak, żeby nie czuli się obrażeni. Wchodziła z babcią Sabiną w długie, żarliwe dysputy i najczęściej zapędzała ją w kosi róg. Rozumiała żarty dorosłych, odpowiadała na żarty dorosłych i żenowały ją żarty dorosłych.

JAKUB MAŁECKI – RDZA

cudzysłów handmade

Tymczasem dziecko przestało być dzieckiem. Coraz częściej coś oznajmiało, coraz rzadziej z czegokolwiek się tłumaczyło. Sprawiało wrażenie, jakby Tośka i całe Chojny do niczego nie były mu potrzebne. Milczało przy posiłkach.Zamykało się w pokoju. Dokuczało wujowi Michałowi i chyba paliło papierosy”

JAKUB MAŁECKI – RDZA

cudzysłów handmade

Eliza od dziecka nie lubiła zupy ogórkowej i ludzi. Mama i babcia Sabina powtarzały jej, ze zupa jak zupa, ale ludzi toby jednak mogła lubić, ludzie są czasem mili, czasem dobrzy, czasem nawet wspaniali. Pamięta pana Drewsa? Tego, co ma piękny pomnik pod brzozą w Grzegorzewie? Pan Drews to był człowiek jak z bajki. A wujek Michał? Zawsze dla niej taki dobry. No? Czy wujka Michała też nie lubi? Eliza wysłuchiwała tych argumentów i cicho przytakiwała, jednak ostatecznie ani do ogórkowej, ani do ludzi nie potrafiła się przekonać.”

JAKUB MAŁECKI – RDZA

Jak żywa ta Eliza. Jak to Pan Małecki robi, że w tak niewielu słowach potrafi stworzyć człowieka z krwi i kości. Nie ma tu żadnych wykwintnych, długich, upstrzonych przymiotnikami opisów. Nie ma po prostu. Krótko, zwięźle i trafnie. W każdym razie do mnie trafia. Do osoby, która bardzo, bardzo dawno temu też nie lubiła ludzi. Gorzej nawet, źle ludziom życzyłam, dzieciom szczególnie. Teraz siebie z tamtych lat nie poznaję. Dobrze, żeś mnie mężu z tej nienawistnej choroby szybko wyleczył, nauczył kochać nie tylko swoich, ale i obcych. Dostrzegać w nich dobro i piękno nawet w brzydkich twarzach. Dobrze, że tyle już lat wzajemnie leczymy się z głupoty. Słodkich snów, bo śpisz już, a ja Ci tu stukam.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *