Paterosn Jim Jarmusch - Barbary w Azotach

O tym jak… wygląda Paterson

Spodziewaj się niespodziewanego

Są tacy ludzie, nieklasyfikowalini. Z jednej strony niby normalni, a z drugiej jakby troszkę szaleni. Są tacy ludzie i ja takiego ludzia znam. Kiedy taki ludź zaprosi Cię na film możesz spodziewać się wszystkiego.

Komedia czy dramat?

W dzisiejszym niesztampowym kinie domowych zapraszamy do obejrzenia działa autora znanego jako Jim Jarmusch, o niebywale skromnym tytule Paterson.

PATERSON – JIM JARMUSCH

Tak piszę sobie spokojnie do was wszystkich aż tu nagle orientuję się, że starsza sapie mi na plecy, sapie coraz głośniej i do tego chucha. Sapie i chucha, bo ma karę na komputer, a włączony monitor przyciąga ją jak lampa ćmę, jak magnes przemysłowy złomowany samochód. Przyciąga coraz bardziej, a wygnanie do pokoju boli jak odrywanie starego plastra i tak samo jest konieczne. Piszę więc dalej do was i… Chyba mnie zaraz rozsadzi, bo nie potrafię się skupić o zastanowieniu jak zachęcić was do obejrzenia filmu już nawet nie mówię. Co jest nie tak z tymi dzieciakami. Gdzie, gdzie popełniliśmy błąd!? Młodsza właśnie odkryła, że wchodząc na krzesełko można sięgnąć do wszystkiego, co jeszcze piętnaście minut temu było nieosiągalne, drżyjcie więc zakazane piloty i telefony, ratuj się wszelkie dobro przed małymi łapkami i zaślinioną buzią. Taka to już dola przedmiotów.

Życie

Wracając do sedna po głębokim namyśle. Co to było za słowo? A, życie, o właśnie. Życie! Dzisiaj wtorek, wstajemy do swoich spraw. Śniadanie, dobre, niedobre. Mąż zmierzły, niezmierzły. Radość z codzienności, na codzienność złość. Pies, spacer z psem, wredny pies, pies niszczyciel. Praca, brak pracy, ludzie w pracy. Dobrzy ludzie, źli ludzie, śmieszni ludzie. Problemy innych, twoje problemy. Wieczór, spacer, miłość, poezja, sen. Siku. Środa.
Nawet zgrabnie wyszło, bo w zasadzie o czymś takim jest ten film. O codziennym życiu, moim, Twoi. Głównie jednak jest o czymś, czego wielu ciągle brak, czego szukają bezskutecznie nawet będąc w związkach. O miłości i cieple domowym. O tym, żeby się nie gniewać, żeby czasem przymknąć oko na to niedobre śniadanie. Żeby machnąć ręką na głupie pomysły i wariactwa człowieka, z którym przyszło nam żyć. O trudnej sztuce akceptacji tego, co nas spotyka. Jednocześnie Paterson to film o wyjątkowo brzydkim kierowcy autobusu, po godzinach poecie o imieniu… Paterson oraz o jego czarno – białej kobiecie z pociągiem do fantastycznych wzorów. Ogląda się i czuje bijące z każdej sceny ciepło. Opowieść ogrzewa skołataną duszę.

Czysta poezja

Nie spodziewajcie się wartkiej akcji, czy jakiejkolwiek akcji w ogóle. Chłońcie to przyjemne uczucie, znoście to oczekiwanie, to przedziwne napięcie, to wrażenie, że to w końcu pęknie, że coś strasznego się wydarzy, że padną przynajmniej trzy trupy. Znoście cierpliwie, aż do końca, a niejednokrotnie zadziwią was następujące po sobie zwroty. Zwroty bynajmniej nie akcji, zwroty po prostu. Mhm.

Refleksja

Doszliśmy rodzinnie do pewnego wniosku. Jarmusch chyba nie potrafi robić filmów. Chłop chyba nie zrozumiał tabelki. Nie wie on chyba, o co w tworzeniu filmu chodzi i kompletnie go to nie obchodzi. Efekt tej niewiedzy jest zdumiewający. Pozostaje mieć cichą nadzieję, że nigdy nie nauczy się na czym „prawdziwe” kino polega ku naszej wielkiej uciesze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.