Dar młodzierzy - Gdynia port

O tym jak… zapraszam na ostatni zimowy spacer po Gdyni

Zimowów

Realizując plan walki z zaległościami, zapraszam wszystkich na ostatni tej wiosny zimowy wypad. Zapraszam na marcowy i bardzo zimowy spacer po Gdyni. My nazywamy ją żartobliwie Bdynią, brzmi to trochę jak rodzaj deseru, więc na zimowy deser Bdynia… Gdynia.

Gdynia Kościelniakiem stoi

Zimowy spacer po Gdyni

Gdynię odwiedzamy już drugi raz, a wszystko to z powodu pewnego reżysera teatralnego, do którego pałamy… uczuciem oczywiście, i po którego spektaklach wozimy się po całym, można by rzec, kraju. Dwa lata temu, złożeni chorobą (jelitówką konkretnie), jechaliśmy dzielnie Polskim Busem, co rusz okupując autobusową toaletę (za co współpasażerów serdecznie przepraszamy) do Gdyni pierwszy raz. W wynajętym okazyjnie mieszkaniu oddaliśmy się odchorowywaniu podróży i ostatków grypy żołądkowej, a wieczorem zasiedliśmy w Teatrze Muzycznym im. Danuty Baduszkowej.  Zasiedliśmy i oglądaliśmy Chłopów w reżyserii Wojciecha Kościelniaka.

Tak też zaczęło się nasze wielkie pałanie, a za nim podróże. Do Wrocławia na Mistrza i Małgorzatę, gdzie scena tak fantazyjnie się układa, przebudowuje i przesuwa, że nie mogłam się napatrzeć i chętnie wybrałabym się na sztukę ze sceną w roli głównej.  Na Ziemię Obiecaną do Krakowa, gdzie w teatrze Słowackiego niewygodne krzesła są, potwornie niewygodne, niektórzy nie dali rady wysiedzieć. Ponownie do Gdyni na Wiedźmina – tej właśnie zimy.

Jak już obejrzeliście filmiki, poczuliście magię teatru i zostaliście odchamieni choć odrobinkę…

Nie obejrzeliście. To oglądać, a nie migać się tu od sztuki! Zresztą – Wasza strata. Tym co zobaczyli dzięki i uznanie.

Jak już wcześniej zapowiadałam zapraszam was teraz na zimowy spacer po Gdyni, która pozwoliła nam zaznać prawdziwej, przepięknej i śnieżnej zimy. W pierwszej kolejności w okolice samego teatru.

Zimowy spacer po Gdyni

Mają tutaj coś niespotykanego, w co nie do końca potrafiliśmy uwierzyć. Chodzi mianowicie o kolejkę szynową na wzgórze widokowe. Nie byłoby w tym nic sensacyjnego, gdyby nie fakt darmowego przejazdu. W kraju, w którym największą kasę trzepie się na podstawowych ludzkich potrzebach, czyli na toaletach, może jednak coś być darmowego. Taka mała rzecz a cieszy.

Zimowy spacer po Gdyni   Zimowy spacer po Gdyni

Zimowy spacer po Gdyni

Muszę przyznać, że białość śniegu dodała Gdyni uroku. Śnieg przykrył ciemne dachy budynków stwarzając wrażenie czystego białego miasta z arktycznej krainy. Osobiście nie gustuję w jednokolorowej zabudowie, tu w połączeniu ze współczesną architekturą taki dobór barw ma jednak sens. Sama nie wierzę, że to piszę, bo nic mnie tak nie złości w Katowicach, jak szarość wszystkiego, co się buduje lub odnawia. Gdynia jednak to nie Katowice, choć wiele podobieństw z dziedziny modernizmu pewnie by się znalazło. Gdyni biel po prostu przystoi, jak nam cegła.

Zapraszam teraz nad morze

Uśmiechnie się do nas ORP Błyskawica, niestety dostępny dla zwiedzających jedynie w sezonie kwiecia i zieleni.

Zimowy spacer po Gdyni

Można też porozumieć się z Kokoszkami wodnymi. Myślałam, że ptaszki te preferują raczej słodkie jeziora i stawy, okazuje się, że bardzo się myliłam.

Zimowy spacer po Gdyni

Na obiad zaprasza kulinarny kolega Daru Pomorza.

Mają tu także przedziwne gołębie.  Siadają na balkonach, skupiają się na przechodniów, a z rana jakaś porąbana, szepcząca do siebie staruszka w papilotach, wyrusza na pobliski skwerek z torbą chleba. W zasadzie jak u nas tylko te gołębie jakieś takie…

Zimowy spacer po Gdyni

Na deser budyń… bdyń… Bdynia w pełnej okazałości.

Zimowy spacer po Gdyni

Zimowy spacer po Gdyni

Wieczorem, otulająca miasto bialutką pierzynką, śnieżyca, która nie opuszczała nas do samego rana.

Cóż ciekawego mamy jeszcze w Gdyni. Jak się okazało problem z knajpką, do której można by się udać po spektaklu na piwko czy dwa. Spotkana po drodze rodowita Gdynianka bardzo, bardzo ciężko zastanawiała się nad tego typu lokalem. Udało się jednak trafić. Od drzwi przywitała nas Uboga Krewna i zaprosiła w swoje skromne progi.

Klienci Dworca

Wiemy już gdzie podziały się te zwykłe gołębie, a może to rodzina z Katowic wpadła w odwiedziny?

Gdańsk

Zimowy spacer po Gdyni nie byłby całkowicie udany, gdybyśmy przed wyjazdem nie odwiedzili Gdańska. Szybki spacerek w -16’C był nie lada wyzwaniem. Pozdrowienia od Neptuna, nie jest on specjalnie zadowolonym mężczyzną, może to z racji tego ptaszka.

zimowy spacer po Gdańsku

Myślę, że tych dwóch zdecydowanie się z niego śmieje.

zimowy spacer po Gdańsku

zimowy spacer po Gdańsku

zimowy spacer po Gdańsku

Na zakończenie widok z diabelnie drogiego diabelskiego młyna. Ja mam lęk gruntu, nie wlazłam, ale byli tacy co poradzili.

zimowy spacer po Gdańsku

zimowy spacer po Gdańsku

Nie mogło zabraknąć skrytego i tajemniczego uśmiechu Tasi – Basi

zimowy spacer po Gdyni

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.