bojkotuję walentynki

O tym jak… bojkotuję walentynki

Bojkotuję walentynki

O co chodzi z tymi walentynkami? Skąd to dziadostwo przylazło i czemu zagnieździło się w naszej kulturze? Nie wiem, nie wiem, nie rozumiem nic!

W wielu miejscach dopatrują się widzę mądre głowy źródła tegoż zwyczaju. A ja myślę, że słusznie należy go szukać w starożytnym Rzymie w święcie zwanym Luperkalia obchodzonym 14 – 15 lutego właśnie. W dniu tym, kapłani odziani w świeżo zdartą skórę kozła latali wokół wzgórza smagając rzemieniami przechodniów. Dość to obrzydliwe, ale chętnie się kobiety tym zabiegom poddawały licząc, że od tego smagania będą płodniejsze. Może zamiast in vitro małe smaganko bacikiem… Hmmm, to nie brzmi jednak dobrze, albo brzmi dobrze tylko w mojej głowie? 14 luty – zapamiętajcie tę datę, bo dziwnie jakoś się ona powtarza, się powtarza, się powtarza. Dobra, jeszcze tylko raz, ale się powtarza.

Walenty

Tradycyjnie jak to w dawnych wiekach bywało, wmieszał się we wszystko Kościół Katolicki. Zastąpił Fauna i inne półnagie, ganiające ludzi istoty niejakim świętym Walentym, który ani nie był nagi, ani do fauna podobny. Żył on sobie, ten Walenty, w III wieku za panowania Klaudiusza III Gockiego. Ten nieznany zwykłym śmiertelnikom Klaudiusz, skrócił Pana Walentego o głowę, tyle że to koniec historii, a narazie jesteśmy na początku. Mamy tutaj ciekawostkę dotyczącą nieznanego nam… mi… (dobra, nikt mi nie wmówi, że kiedyś o nim słyszał, więc jednak wracam do nam) nieznany nam Klaudiusz, uważał, że najlepszymi żołnierzami są tacy, co  żon nie mają, więc do 37 roku życia legionista żenić się nie mógł. Tu zaczęły się kłopoty Walentego, który pobłogosławił ślub młodych legionistów (trochę to brzmi jakby dwóm facetom błogosławił… żeby nie było: to nie moje słowa z tym błogosławieniem, to z internetów. Koniec końców mówimy o Rzymie – kto ich tam wie). Dziwne to wszystko, w czasach prześladowań chrześcijan, chrześcijański ślub Rzymskich legionistów? Trochę naciągane. Idźmy dalej: znalazł się, jak zawsze,  ktoś uprzejmie donoszę i Walenty wylądował na dołku.

Narzeczona

Na scenie pojawia się, a raczej zostaje wprowadzona kobieta. Piękna i ślepa jak kret, przepraszam… z deficytem wzroku jak kret, córka strażnika więziennego, kobieta o nieustalonych personaliach. Po kiego grzyba córka strażnika, w dodatku z deficytami jak kret przychodzi do więzienia i rozkochuję w sobie więźnia, nie wiem. Dziwne to były czasy i zwyczaje, dziwne. Stało się jednak tak, a nie inaczej, para weszła w stan narzeczeństwa, a panna z tej radości odzyskała wzrok. Stał się jednym słowem cud, a może po prostu pomogły medyczne umiejętności narzeczonego z zawodu lekarza. Klaudiusz, cesarz, pamiętamy, ten III Gocki tak się wściekł tym odzyskiem, że kazał Walentego ściąć. W przeddzień egzekucji narzeczony napisał do ukochanej list podpisując go „Od Twojego Walentego”. To już historii kres. Kiedy narzeczona Walentego nauczyła się czytać, nie wiadomo. Powieść trochę jak z Faktu: Klaudiusz (53lata), z wściekłości zabija Walentego (39lat), bo kobieta odzyskała wzrok, a miało to miejsce 14 lutego 269r. ach Te legendy, historia kupy się nie trzyma, ale data musi się zgadzać. Brawo ojcowie kościoła!

Walentynkibojkotuję walentynki

Tak rozlazły się Walentynki po świecie. Brytyjczycy uznają je za własne, bo gdzieś tam w średniowieczu, a konkretnie w 1415 roku Karol, książę Orleanu, wysłał liścik do swojej żony Bonny d’Armagnac, wprost z wczasów w Londyńskim spa zwanym Tower, o treści: „Je suis déjà d’amour Tanne. Ma très douce Valentinée (Jestem już chory z miłości, moja bardzo delikatna Walentynko).” Znowu taka naciągana teoria. Niech jednak Brytyjczykom będzie, że przylazło to od nich i po całym świecie się panoszy za ich sprawą. Tak samo jak język, kultura, muzyka i wiele wiele innych globalizacyjnych elementów zniewolenia i niszczenia kultury poszczególnych krajów.

W Polsce

Zgodnie z planem ogólnoświatowego zagospodarowania terenu indoktrynację zaczynamy od? Najmłodszych. Pokątnie wprowadzamy walentynki do szkoły. Podchwytują nauczyciele i piszą wszystkie dzieci do siebie walentynkowe kartki. Ja to pamiętam! Pamiętam, kiedy nagle jednego roku coś takiego się pojawiło i zostało bezkrytycznie przyjęte jako jakaś nowa zabawa. Nowość co roku się powtarzała, została ona ugruntowana i zakorzeniona w dorosłych, którzy z tych dzieci wyrośli, w nas! To nie jest jednostronny przypadek. Teraz doświadczamy tego samego. Aktualnie naszym dzieciom, w dokładnie ten sam sposób zaszczepia się Halloween i coraz częściej dzień Świętego Patryka, który z Polska ma przecież jak wiadomo „wiele wspólnego”. Teraz powiecie, że choinka przecież z Niemiec tak samo przylazła. Racja, ale nie do szkół, ludzie dorośli przygarnęli tą choinkę bo była ładna, pachnąca i dobrze się ja stroiło, dużo lepiej  niż snopek siana zwany diduchem czy podwieszoną pod sufitem połaźniczkę. (Połaźniczka to czubek z choinki, który zamiast stać, udekorowany wisiał pod sufitem.) Wszystko to pogańskie tradycje, które na naszych ziemiach już były – w przeciwieństwie do Walentynek 14 lutego, Halloween i dnia Świętego Patryka.

Sobótka 21-22 czerwca

Nie trudno zauważyć, że wszystkie te tradycje pogaństwem stoją. Stare są jak świat i ze starych religii się wywodzą. Wszystkie one zaadaptował Kościół Katolicki, ciut upudrował, zamienił Junonę na Maryję, Fauna na Walentego, ładnie doprawił, choć dość wybiórczo, fragmentami z Pisma i puścił w świat ku uciesze niegdyś pogańskiej teraz katolickiej gawiedzi. Nie inaczej z Sobótką przesuniętą o jeden dzień w czasie i przemianowaną na noc świętojańską – wigilię święta Świętego Jana Chrzciciela. Pozostało palenie ognisk, dla Jana Chrzciciela oczywiście, w asyście księdza, który dzielnie z parafianami dokłada drewna, żeby się lepiej hajcowało. Kapłan swymi tajnymi super mocami błogosławi wodę, robiąc z niej wodę święconą. Potem tą wodą chrzcimy niemowlęta, nowy tabor autobusowy, klapy studzienek kanalizacyjnych i (to już kuriozum) wozy bojowe i czołgi. Święci się też tego dnia zioła, szczególnie te w dawnych wiekach uznawane za magiczne. Puszcza się wianki na wodę, pali kukły, w niektórych regionach urządza kąpiele. A Bóg na to patrzy i za głowę się chwyta tak samo jak kiedyś, kiedy „Kupalnocka poświęcona była przede wszystkim żywiołom wody i ognia, mającym oczyszczającą moc. Było to również święto miłości, płodności, słońca i księżyca.” Paliło się ogniska, puszczało wianki na wodę, kąpało, tańczyło i  śpiewało, szukało kwiatu paproci. A Bóg nasz jak sam mówi, jest Bogiem zazdrosnym.

bojkotuję walentynki

Noc Kupały – Święto towarzyskie

Żadnego bezosobowego wysyłania pocztówek. Przez to też groźne dla władzy, która to woli, żebyśmy wszyscy elegancko siedzieli przed telewizorami i komputerami spotykając się na czatach jedynie, a swoje smutki i żale wyładowywali pisząc, pisząc i pisząc niezliczone komentarze. Co by to było gdyby się młodzież przy ogniskach zbierała, wiankami zanieczyszczała cieki wodne, po krzaczorach goniła. Kogoś  by zabili, a kogoś zgwałcili, musiałaby interweniować policja, kto by za to zapłacił, a powyżej 12 ludzi to już nieleganie zgromadzenie, to trzeba zgody, to trzeba zapłacić, TAK NIE WOLNO! W takim świecie żyjemy, na taki świat się godzicie!

Ja się nie godzę, skoro mam już wybierać między obcą naleciałością, a czymś co nasze, wybieram nasze, przynajmniej deklaratywnie. Was także proszę o chwilę refleksji, czy naprawdę kupić tą kartkę, czy może jednak wrócić do korzeni. No tak, powiecie, ale to taki ładny gest przecież, kiedy pamięta się o kimś nam bliskim. Co to za gest gdy każdy spodziewa się czegoś 14 lutego. Gest to wydeptanie serca pod oknem w dniu, w którym spadnie pierwszy porządny śnieg.

To pisałam ja… Kwyrloczka

Kiedy byłam mała, nie było ani Nocy Kupały ani Walentynek. Gdzie zapodziało się to pierwsze święto nie wiem, może to z racji zamieszkiwania w dużym mieście. Wiem za to, że na paleniu ognisk, pleceniu wianków z tego co uda się znaleźć jest trudniej zarobić niż na pocztówkach, serduszkach, kupidynkach i innych tego typu duperelach. Smuci mnie, że dla wielu ludzi tylko to co materialne i drogie jest wartościowe. Smuci i przeraża, bo coraz częściej spotykam się z tym, że inni patrzą na mnie jak na wariatkę, nie potrafią pojąć, że są wartościowsze rzeczy w życiu niż, meble, remonty, samochody, wczasy w ciepłych krajach, niż pieniądze. Skromność nie jest teraz w modzie, pieniądze można mieć, ale żeby się z nimi obnosić to już działanie poniżej krytyki. Mojej oczywiście. Bojkotuję walentynki, nocy kupały nie obchodzę, dla Jana Chrzciciela ognisk nie palę.

Jeszcze tylko jedno pytanie mam do was na koniec. Pytanie od byłej już Katoliczki, a całkiem świeżej jeszcze chrześcijanki. Skąd właściwie wywodzi się katolicka wiara, od Boga czy z pogaństwa?

Na zakończenie utwór też taki, wegetariańsko, buddyjsko, new age.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.