Król

O tym jak… królować

Podziękowanie

Niniejszy wpis sponsoruje ktoś, kto jest nietuzinkową personą zwaną niegdyś, a może nadal Pianistą. Pan ten — Chop — na muzie myślę się zna. Może czasem na zbyt alternatywnej i zbyt babami jęczącej, ale oddać mu należy, że się interesuje i się zna. Zaatakował utworem takim, zaatakował jeszcze przed radiową Trójką. Polubiłam, zaprzyjaźniłam się i słucham.

Król

Fascynuje mnie ten wąs i te kręcone włosy. Przypominam sobie lata mojego dzieciństwa, takie czasy ortalionowo — dzianinowe.

Przypominam sobie gumy Turbo i plik aut zwiniętych jak plik dolarów wyciągany z tylnej kieszeni dżinsów w amerykańskim filmie akcji. Karteczkowy szał, każdy z nas ich pięćset miał i wymieniał się i wymieniał do upadłego. Kino Panorama w Chorzowie i bilety za parę złotych.

Kino wspomnienie

Wypady na Wolkę po swój pierwszy stanik. Czeluście sklepu Empik, pierwsze szarlotkowe ciastko z McDonalda, kurczak z KFC. Wystawanie za kościołem zamiast na rekolekcjach — Święty Florianie pozdrawiam cię, matko jaki szpetny z ciebie kościół. Dzień, w którym ktoś ukradł haziel ze szkoły, dzień, w którym wpadłam na pomarańczowego malucha pani z geografii. Wszystko to wraca, kiedy słucham.

A teraz…

Teraz powiedzcie parę razy król jakbyście smakowali ten wyraz – dziwny prawda?

2 thoughts on “O tym jak… królować”

    1. Kuraków nie było, w Bytomiu były i tam też jeździłam z rodzicami. Od Ciebie to zawsze jakieś ciekawostki przybywają, trochę jak od Pani Serwusowej 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.