Uzdrowiska -Lądek Zdrój - Pijalnia

O tym co to… kłodzkie uzdrowiska #1

Obfitująca w uzdrowiska

Ziemia Kłodzka, a w tym przypadku konkretniej sama Kłodzka Kotlina posiada bogatą historię leczenia uzdrowiskowego. Mamy cztery całkiem duże i jedno malutkie uzdrowisko. Skąd taka ich obfitość? Nie wiem, geologiem nie jestem, ale z pewnością ma to związek z magią Sudetów, ich składem mineralnym i budową geologiczną właśnie. Ciekawostką jest to, że uzdrowiska Kotliny Kłodzkiej, a konkretnie ich źródła, często wzmiankowane były już w czasach późnego średniowiecza lub renesansu. Większość oczywiście swój rozkwit zawdzięcza XIX wiecznemu boomowi na leczenie wodą. Trzeba jednak zaznaczyć, że już przed naukową weryfikacją leczniczych właściwości wód źródlanych, ludzie całkiem trafnie wyczuwali „magiczne” działanie podziemnej wody. Książęta piastowscy w XIII wieku korzystali z wód geotermalnych w jeleniogórskich Cieplicach. W podobnych latach, według przekazu XVII wiecznego poety, miasteczko Lądek miało posiadać urządzenia kąpielowe (zniszczone podczas najazdu Mongołów w 1241, Mongołowie chyba nie lubili kąpieli).

Może jednak nie o uzdrowiskach

Każde z tych pięciu kłodzkich uzdrowisk ma w sobie, oprócz leczniczych wód, kawał historii sięgającej daleko w czasy, gdy Kotlina Kłodzka była jeszcze miejscem sporu Czesko-Polskiego, a Królestwami rządzili Piastowie i Przemyślidzi. Także, zamiast opisywać parki zdrojowe, choroby leczone w nich czy przepustowość źródeł z życiodajną cieczą skupię się na tym, co miłośnicy turystyki mogą znaleźć obok. Wystarczy czasami wydostać się z zatłoczonych, chociaż niewątpliwie pięknych, parków i domów zdrojowych i znaleźć kawał historii i tajemnicy, czasami brudnej i zakurzonej, skrywany za fasadą zadbanych kurortów.

Czy jest takie miasto jak Lądek?

Wokół tego uzdrowiska jest przynajmniej kilka miejsc wartych odwiedzenia. O jednym z nich, czyli o ruinach zamku Karpień, Kwyrloczka pisała już tutaj.

Jest też drugi, zdecydowanie lepiej zachowany Zamek na Skale w Trzebieszowicach — chociaż dzisiaj to przede wszystkim hotel, to można go również zwiedzić. Trafiliśmy tam ciepłym latem roku 2015 oraz równie ciepłą jesienią roku 2018. Jesienne liście parkowe doprowadziły do szaleństwa nasz zmysł wzroku. Polecam.

Jest jeszcze jedna, trochę mniej typowa atrakcja niedaleko Lądka. Jaskinia Radochowska. Bardzo ciekawa, może nie spektakularnie wielka, ale zdecydowanie warta zwiedzenia (zwiedzać można od kwietnia do września, z przewodnikiem — szczegóły dostępne na jaskiniaradochowska.pl).

Uzdrowiska - Lądek Zdrój - Jakskinia pod ziemią

I jeszcze na koniec, jakby komuś było mało, a przepiękny dom zdrojowy Wojciech w lądeckim parku albo widział już sto razy, albo ma uczulenie na serwowaną tam wodę, polecam zajrzeć na rynek. Niewielu turystów dociera do tego miejsca – Kwyrloczka nawet nie pamiętała, że miasto Lądek-Zdrój ma rynek. A ma! I to całkiem ładny! Dzisiaj już chyba w całości odrestaurowany. Mnie w szczególności utknął w pamięci widok kamienic od strony rzeki, Białej lądeckiej, z mostu św. Jana Nepomucena. Widocznych na zdjęciach.

Czy duszą w Dusznikach?

Idąc dalej założoną na wstępie metodologią, omijamy park zdrojowy Dusznickiego uzdrowiska. Zwiedzimy go kiedy indziej.

A teraz zaczniemy od drugiego (a może nawet pierwszego) punktu obowiązkowego. Tak — muzeum papiernictwa jest oklepane, sławne, tłoczne i… piękne. Budynek jedyny w swoim rodzaju, który trzeba zobaczyć na własne oczy.

A jak już pooglądamy sobie jak kiedyś wytwarzano papier, obejrzymy skromną, ale ciekawą izbę właściciela fabryki i pobawimy się banknotami, które na co dzień wymieniamy na różne produkty czy usługi, polecam udać się na starówkę. Ma swój klimat. Przeplatają się tam piękne elewacje odnowionych kamienic z odrapanymi, czekającymi na swoją kolej. Jest całkiem ciekawy kościół. Jest też co zjeść. No i jest ryneczek — z jakimś duchem historii, powolnie przemykającym po tym troszkę jakby uśpionym miasteczku (uśpionym oczywiście poza muzeum papiernictwa — tam trwa nieustanna nawałnica turystów).

Jeśli komuś zostanie trochę czasu lub woli wycieczki w cichszej okolicy można udać się do ruin zamku Homole. Jednych z trzech w Kotlinie z rodowodem średniowiecznym. Od razu uprzedzam — pozostałości mało spektakularne — okolica zdecydowanie bardziej

Uzdrowiska - Słoszów - Nutria

Aaa, jeszcze jedno miejsce kojarzy mi się z Dusznikami. Smażalnia ryb Herbergerówka. Nieopodal samych Duszników, we wsi Słoszów, jest knajpa prowadzona przez Nutrie. Dziwna i sądząc po opiniach z internetu, kontrowersyjna jadłodajnia. Byliśmy, pojedliśmy (porcje duże, ryba świeża) dzieciaki pozachwycały się okolicą. Może miejsce… trochę niestandardowe i może ciut za mało ludzi do ogarnięcia tematu — dla mnie to akurat był plus, lubię miejsca z duszą, nawet kosztem estetyki.

Jakie pola bywają w Polanicy

Moim zdaniem nie ma drugiego takiego uzdrowiska. Polanica to przede wszystkim najładniejszy park zdrojowy w Kotlinie Kłodzkiej. Mamy tutaj niebanalny pomysł projektanta, podział na kilka całkiem odmiennych części parkowych. Są wielkie szachy, darmowe źródełko, wodospadzik, w którym można pomoczyć się w upalny dzień czy pokazy kolorowej fontanny zsynchronizowane z muzyką. Jest też pomnik przyrody, którym bynajmniej nie jest drzewo.

Miało jednak być o okolicy. Zaczniemy więc od tej najbliższej. Ścieżka wzdłuż rzeki — Bystrzycy Dusznickiej — oznaczona znakami spacerowymi dla wózków, zachodzi jakby trochę od tyłu główny deptak Polanicy. Szczególnie wieczorem, dzięki oświetleniu, nabiera niepowtarzalnego klimatu. Można popodziwiać hotele na górze i spróbować wspiąć się na niewielką ściankę wspinaczkową. Wychodząc z niej na główny deptak, warto odbić od razu w lewo i pokonując trochę schodków zajrzeć do ślicznego kościoła, z którego rozpościera się malownicza panorama na centrum Polanicy.

Kolejny całkiem ciekawy spacerek można zaliczyć od strony ulicy piastowskiej. Leży ona w sąsiedztwie Parku Leśnego, ze sławnym niedźwiadkiem, upamiętniającym najdalej na południe wysunięty zasięg lądolodu. Wystarczy jednak wejść wspomnianą ulicą piastowską w głąb lasu, mijając ruiny starego pensjonatu (częściowo spalonego, a dzisiaj wyglądającego troszkę jak dom strachów). Tam zaczynają się szlaki górskie, biegnące w kierunku Szczytnej. My przeszliśmy jedynie kawałek tej trasy, skręcając w okolicy szpitala na lewo i wracając do centrum. Po drodze, jako że akurat tamta wizyta wiązała się z odwiedzeniem przez członka naszej rodziny rzeczonego szpitala, zajrzeliśmy do szpitalnej stołówki, gdzie w odróżnieniu od reszty polanickich knajp, można zjeść tani obiad… ale wiadomo, to tylko przy okazji — turystycznej wizyty na szpitalnej stołówce raczej nie polecam.

Uzdrowiska - Polanica Zdrój - willowe psie klimaty

A w okolicy?

W okolicy warto odwiedzić Stary Wielisław. Wieś z a jakże, średniowiecznym rodowodem. Dzisiaj to przede wszystkim miejsce pielgrzymek. Mieści się tam Sanktuarium Matki Boskiej Bolesnej powstałe w XIII wieku. Bardzo ładne, chociaż niewielkie. W sezonie otwarte cały czas, poza sezonem jedynie w czasie mszy. Wieś Stary Wielisław wsławiła się w historii jeszcze jednym wydarzeniem. To tu w starciu z husyckimi sierotkami poległ książę Jan Ziębicki. Po przeprowadzeniu szarży na wagenburg wojsk czeskich, równie brawurowej co głupiej, zginął podczas ucieczki w popłochu przeprawiając się przez pobliską rzekę. Fakt ten opisany został w świetnej powieści Andrzeja Sapkowskiego Bicz Boży.

Gratis

Jakby ktoś nie lubił sakralnych klimatów oraz wody z uzdrowiska albo mało mu było historii w wydaniu średniowiecznym to niedaleko Sanktuarium w stronę wsi Starków (nie, nie tych z Gry o Tron) można zurbexować kilka hal byłego PGRu widocznych z drogi łączących obie wsie.

Uzdrowiska - Sraty Wielisław - PGR

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.