Dziecięce mądrości #61 – mleczne czary

Wracamy po dłuższej przerwie. Z ledwo dychającego przegrzanego laptopa, który woła o serwis, pisze do Was ja – Kwyrloczka. Kiedy piana nad moją głową stała się nasiąkniętą wodą gąbką, opuścić musiałam sypialniane pielesze i udać się na salonową banicję. Nie jednak dzisiejszego wieczoru chciałam opowiedzieć. Po co człowiek ma sobie humor psuć, starczy już, że sypia w przechodnim pokoju na ciągu komunikacyjnym do kibelka.

Mleczne Czary

Dzisiaj, chciałam wam uświadomić jak niebezpieczne mogą być czary. Szczególnie niebezpieczne, kiedy używająca ich osoba faktycznie nie potrafi czarować. Miejsce akcji to kuchnia, konkretniej stół jadalny, a przy nim dwie moje najmłodsze pociechy domagające się picia, mleka konkretnie. Mleko mam od krowy… Nie, żebym nie wiedziała skąd pochodzi mleko sklepowe. Chodzi mi jednak o to, że moje mleko przechodzi skrócony proces pozyskiwania. Mianowicie, wieczorem wstawiam do sieni gospodarza bańkę, a pod nią wsuwam należną za mleko sumę pieniężną. W dniu następnym, rano, odbieram bańkę wypełnioną jeszcze ciepłym mlekiem z porannego udoju. Tak, są jeszcze takie miejsca, gdzie żyją tajemniczy dealerzy pożytków rolnych, gdzie w ciemnej sieni, nie widząc się nawzajem, przekazywana jest mleczna kontrabanda.

To właśnie mleko zagotowywałam sobie spokojnie w kuchni, kiedy jak rycząca, rozczochrana wichura, wpadły dwie najmłodsze córki. Rozsiadły się przy stole i zażyczyły sobie białego trunku.

Naleję wam tego mleka, ale ono jest już dosyć gorące – mówię odwrócona tyłem mieszając w garze.

Dobrze, my poczekamy aż nam wystygnie. – odpowiadają rozczochrane.

Wyciągam dwa kubeczki ze zmywarki, nalewam mleka do połowy, żeby szybciej wystygło. Stawiam kubeczki na stole.

– Serio dziewczyny, gorące to mleko, musicie poczekać. – Odwracam się do garnka i dalej mieszam. Maluchy milczą i czekają.

– Mi się chce bardzo pić – zaczyna marudzić Badzia.

To ja ci zaczaruję to mleko i będziesz miała zimne. Czary Mary! No, masz już zimne, możesz się napić. – z magiczną pomocą rusza Puchu. Puchu niestety nie umie czarować. Badzie jednak nie wie tego, albo ma nadzieję, że siostra jednak coś tam magicznego potrafi.

Tutaj następuje siorpnięcie, zanim oczywiście zdążyłam zareagować, a po nim wrzask.

– PUUUUCHUUUUUUUUU! TY NIE UMIESZ CZAROWAĆ WCALE!

Ciekawe, że nie było płaczu o oparzoną buzię, tylko o brak magicznych zdolności i to, że nie wyszły te obiecane mleczne czary.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *