Ogórki w słoikach z bliska

O tym jak… czynić sobie ziemię poddaną – przetwory

Sezon na przetwory czas zacząć

W powietrzu coraz mocniej wyczuć można jesień, a my dalej w biegu, w zawrotnym pędzie gdzieś między początkiem klasy czwartej, a festiwalem poezji śpiewanej.  Czas ten służy nie tylko wycieczkom, ale również tworzeniu zapasów na bezlistne, deszczowe i paskudne przedzimie, zimę i równie paskudne, bezlistne i deszczowe przedwiośnie. Zapraszam więc dzisiaj na wycieczkę po przetworach, które aktualnie zaprzątają moją głowę i zabierają czas.

Ogórki - zielone skarby

Ogórki

Jakie ogórki są, każdy widzi. Nie każdy jednak poświęci czas i energię na wytworzenie własnych. Pojęcia nie mam czemu. Kiszenie wszak to wyjątkowo prosty, samobieżny, tani i efektowny proces. Jego zrozumienie ułatwi piosenka:

Spodziewaliście się pewnie tej piosenki:

Nie! Mleczanowa fermentacja mimo wszystko bardziej do mnie przemawia niż zielony garniturek. Nie ujmując niczego wspomnieniu z dzieciństwa, żabie Monice, Kulfonowi i zającowi Poziomce.

Ostatnia partia ogórków dochodzi grzecznie. A w słoikach nie tylko kuleczki kolorowego pieprzu, ostre papryczki, czosnek, chrzan i koper. W każdym słoiku czają się odpowiednio – wiśniowe, dębowe lub porzeczkowe listki oddając swój niepowtarzalny aromat zielonej zawartości. Niech żyje mleczanowa fermentacja, ogórkowe cuda i kiszona woda, którą można zaaplikować dziecku zamiast probiotyków w tabletkach.

Ogórki w słoikach w pełnej krasie

Sos pomidorowy

Sezon ogórkowy dobiega już końca, ogórki pomału drożeją, pojawiają się za to tanie, czerwoniutkie i smaczne pomidory. Pomidory przetwarzamy co roku na pomidorowy sos do słoików. Tan ze zdjęcia czeka na doprawienie i załadownie do szkła, czym zajmę się już jutro. Kiedy raz poznasz smak tego pomidorowego cudu już nigdy nie kupisz koncentratu. Koncentrat to podły substytut, a dodanie go do zupy, bigosu, fasolki czy spaghetti to profanacja, która powinna być zakazana.

Sos pomidorowy czeka na zasłoikowanie

Nalewkowy szał – Pigwowcówka

Owoców nie było w tym roku wiele, przynajmniej z naszego sprawdzonego źródła. To, co udało się zebrać, połączone z cukrem puszcza soki w słoiku. Słoneczna Pigwowcówka to ulubiona naleweczka mojego męża musi więc powstać co roku chociaż jedna butelka.

Nalewka pigowocówka

I morele baks…

Przez jakiś czas można było załapać się na morelowe promocje. Owoce zostały pożarte, pewnie, gdybyśmy mieli na to warunki, a konkretnie więcej miejsca do przechowywania, część zostałaby ususzona na święta. Z braku miejsca do dalszej obróbki posłużyły nam zebrane pestki. Nic nie może się zmarnować z pestek powstaje więc Pestkówka Morelowa. Produkujemy ją pierwszy raz, nie powiem Wam niestety jeszcze jak smakuje.

Nalewka z pestek moreli

Cydr

Jabłek w tym roku spadło nam na głowy kilka ton. Jedzenia ich mamy dosyć, ostatnie ciasto z jabłkami nieopatrznie pozostawione samopas na kuchennym blacie zeżarł pies. Być może dobrze się stało. Jabłkowy nadmiar przetworzony został na cydr. Właściwie jest w trakcie przetwarzania się na cydr. Czy będzie to smaczne? Nie mam pojęcia, to nasze pierwsze z cydrem spotkanie. Na wyniki przyjdzie poczekać do środy, właśnie we środę zlewać będziemy pierwszą turę z baniaka numer jeden. Tak, jest także baniak numer dwa.

Cydr - ekologiczne jabłka z ogródka

Wino śliwkowe

Już kiedyś takie robiliśmy, zapomnieliśmy wtedy o nim, potem nie chciało nam się go zlać i tak robiło się i robiło aż już nikt nie pamiętał ile to trwało. Było pyszne.

Winko śliwkowe w baniaku

To nie wszystko

Gdzieś w czeluściach szafy, czai się jeszcze jedna naleweczka. Pestkówka Jabkówka Pigwowcówka. Z ziarenek pigwowca z nalewki pigwowcowej i pestek jabłek tych z cydru powstanie trunek o aromacie lukrecji niespodziewanie smaczny jak na tak, można by powiedzieć, ubogie składniki.

W lodówce dochodzi także Tybetańska Nalewka Czosnkowa – mega pro-zdrowotnościowy eksperyment, który albo nas zabije (smakiem) albo wzmocni.

Apel

To już wszystkie moje przetwory na tę oczywiście chwilę. Aktualnie w moim mieszkadle w każdym ciemnym kącie czai się jakiś baniak, na parapetach uśmiechają się do słońca puszczające sok owoce. Na szafach dochodzą ogórki. W drzwiach między kuchnią i pokojem suszy się bylica, mięta i macierzanka. Nie ma już miejsca prawie miejsca, są jeszcze soki porzeczkowe z początku lata, wiosenne soki z kwiatów białego bzu, i świerkowych gałązek, są suszone kwiaty lipy, rumianku i forsycji, dżemy truskawkowe, agrestowe, porzeczkowe, nie wiem, czy gdzieś znajdę jeszcze owoce czarnego bzu, czy znajdę czas na zebranie mojej ukochanej czeremchy, dojrzewają też winogrona. Tyle, tyle pracy jest przed zimą. Ludziska nie leńcie się kupienie tego wszystkiego w markecie, to nie jest to samo, warto się pomęczyć, wyjść z domu, coś pozbierać nawet mieszkając w mieście. Ciekawi mnie jeszcze jarzębina, kalina koralowa, o którą trudno w mojej okolicy, głóg. Wszystko to czeka na nas za oknem, nie w sklepie. W sklepie odsączone, obsuszone, pełne konserwantów, syropu glukozowo – fuktozowego i Bóg jeden wie czego jeszcze. Potem słucham na zebraniu w szkole jak to wszystkie dzieci jadą na probiotykach – probiotykowi narkomani. Nie, nie do antybiotykoterapii do codziennego życia, dzieci bolą brzuchy jedzą więc codziennie tableteczkę z bakteriamil – paranoja!

Ogórki - zielone skarby

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.