O tym jak… wyplewiono to, co inni wolą zarośnięte – Pustynia Błędowska

Wypad na niedzielę

Pustynia Błędowska – największa piaskownica Polski zaprasza! Małych zaprasza i dużych zaprasza. Starych i ładnych, młodych i brzydkich, ślicznych, pięknych, grubych, chudych, zamężnych i wolnego stanu, przeciwnych płci, płci zamiennych i bez płci. Zaprasza singli z wyboru i singli z twarzy. Zaprasza psiarzy i kociarzy, myszarzy, chomikarzy, świniarzy, koniarzy i hodowców mrówek. Zaprasza miłośników kryminałów, fantastyki, romansów, gazet, blogów i krótkich informacji o składzie produktów. Zaprasza Szarych i Reptilnian, Masonów, Templariuszy, Przeciwników Teorii Spiskowych, Katolików, Prawosławnych i tych, których imienia nie wolno wymawiać, a którzy zaczynają się na literę, której być mo_e tak_e nie mo_na ju_ zamieszczać. Głownie jednak zaprasza miłośników piasku i plewienia na wielką skalę.

Pustynia Błędowska

Pustynia Błędowska – wspomnienia

Moje pierwsze o niej wspomnienie pochodzi jeszcze ze szkoły głęboko podstawowej. Przyszli osadnicy, las wyrąbali do gołej ziemi zostawiając po sobie piachu co niemiara. Przyroda, jednak upomniała się o swoje. Co człowiek stworzył niszcząc postanowiła ponownie zawłaszczyć dla siebie, obficie zarastając odsłonięte piaski. Tutaj wchodzi moje drugie wspomnienie, w którym to naganiano młodzież z okolicznych szkół oraz harcerzy do plewienia zarastającej Pustyni Błędowskiej. Strasznie mnie to wtedy śmieszyło, w zasadzie trochę jest to zabawne. Wielkie plewienie udało się dopiero niedawno i można teraz nacieszyć oko wielgachnym plackiem piasku.

Pustynia Błędowska

Klucze

W tej właśnie miejscowości zbudowany został punkt widokowy, ułożony trochę dziwacznie, bo zaraz koło napisu Zakaz Wstępu – Teren Wojskowy, w zasadzie nie wiadomo czy brać ten napis na poważnie i czy można zejść na pustynię właściwą, czy nie. W efekcie traktujemy go jako relikt przeszłości i techniką zjazdu zadniego penetrujemy piach.

Pustynia Błędowska

No właśnie piach, a w nim szkło, szkło i szkło. Jak już wyplewili, to teraz przydałoby się jakieś sito, tak wiem malkontent ze mnie, zawsze się czegoś muszę przyczepić. Co ja poradzę, że już widzę porozcinane stopy swoich dzieci. Walczę z tym jednak i stłamsiwszy w sobie nawiedzoną matkę panikarę, patrzę w inną stronę. Moją wewnętrzną matkę panikę zwykle mąż pomaga zawlec do czeluści umysłu i tam dobrze obitą uwięzić, bez niego „zapanikowałabym” się na śmierć.

Pustynia Błędowska

Pustynia Błędowska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.