Sudeckie wsie widma - krowa we brzozowym gaju

O tym co to… takiego sudeckie wsie widma

cudzysłów handmade

Krowa jak jest głodna to, to jest głodna. A jak szczęśliwa, to szczęśliwa. I z krową nie ma tak, że na przykład udaje zawaloną, a tak naprawdę to jest wkurwiona na coś sprzed dwóch dni, albo, że za dwa tygodnie kopnie cię z powodu czegoś, co jej się przywidziało dzisiaj. Krowa jak jest wkurwiona, to jest wkurwiona. A jaki nie, to nie. I to mi się w krowach podoba.”

JAKUB MAŁECKI – RDZA

Sudeckie wsie widma - uwaga krowy

Łyk historii

Na Dolnym Śląsku, a w szczególności w Sudetach istnieją wsie, które bądź to w wyniku wojennej zawieruchy, bądź przy okazji powojennej wymiany ludności, a czasami w trakcie PRL-owskiej „dobrej zmiany” najzwyczajniej w świecie się wyludniły. Takie sudeckie wsie widma nie są zjawiskiem typowym dla naszych gór. Z różnych przyczyn, w wielu miejscach świata wsie, miasteczka, a czasami nawet całkiem wielkie miasta zamieniały się w bezludne wyspy. Miejsca te z chęcią odzyskiwała natura. Niekiedy w formie zarastania, niekiedy pustynnienia, niekiedy w jeszcze innym procesie przyrodniczym. Powody bywały najróżniejsze. Czasami dochodziło do katastrofy nuklearnej (najsławniejsza, dziś niezwykle klimatyczna Prypeć na Ukrainie). Czasami warunki ekonomiczne sprawiały, że coś, co było powodem błyskawicznego rozwoju miasta na środku pustyni równie szybko stawało się przyczyną jego upadku (jak namibijska atrakcja turystyczna, miasto-widmo Kolmanskop).

Bywało też, że władze okupacyjne (bądź wcale nie tak rzadko – swoje własne) z jakiegoś powodu decydowały się na przesiedlenie ludności, np. ludności arabskiej podczas powstawania państwa Izrael. Zaoranie i zrównanie z ziemią (Warszawa po powstaniu), ewentualnie ewakuowanie na parę lat (Phnom Penh w czasie krwawej dyktatury Czerwonych Khmerów). W całej tej międzynarodowej historii wielkiego świata można też umiejscowić nasze Sudety. No właśnie: „nasze”, gdyż po 1945 roku, w wyniku „międzynarodowej historii wielkiego świata” ta część Europy, w dużej części, trafiła z Niemiec do Polski.

Sudeckie wsie widma - do obory czas

Sudety tuż po wojnie

Jest kilka powodów, które przyczyniły się do powstania wymarłych wsi w Sudetach. Chociaż wymarłe, to nie jest do końca szczęśliwe sformułowanie. Raczej opustoszałe. Przyczyną pierwszą i najważniejszą była opuszczająca Sudety ludność niemiecka. Silnie związana z regionem, nauczona jego specyfiki i umiejąca się w nim odnaleźć — zarówno ekonomicznie, jak i emocjonalnie. Zastępująca ją nowa — Polska ludność — w większości pochodząca z kresów II RP, nie chciała i nie umiała przyzwyczaić się do górskiego klimatu.

Sudeckie wsie widma - krowy przy kapliczce

Ludzie gospodarzący na urodzajnych nizinach Ukrainy, nie wiedzieli (bo wiedzieć nie mogli) jak uprawiać rolę czy korzystać z bogactw naturalnych gór. Tu zimy srogie. Ziemie mniej żyzne. Bywa, że we wsi przez 1/3 roku nie świeci słońce (bo góry za wysokie, a dolina zbyt głęboka). Klimat surowy. No i do tego wszystkiego wysiedlonych było więcej niż przyjezdnych. Siłą rzeczy, te najcięższe miejsca do życia, będące przed wojną pasterskimi wioskami bądź górniczymi osadami, nie znajdowały chętnych do zamieszkania wśród ludności napływowej. Takich miejsc w Sudetach jest naprawdę sporo. Wystarczy poszukać na mapie wiosek w wyższych partiach gór, z dala od większych miast (ale nie tylko!).

Sudeckie wsie widma - opuszczone domostwa

Nie powiem jak, nie powiem gdzie sudeckie wsie widma mieszczą się

Obiecałem podczas rozmowy z pewną panią, że w Internecie nie zamieszczę informacji ani zdjęć, które pomogłyby zlokalizować krowią wieś. Pani się boi. I ja to szanuję. Pozostańmy przy tym, że wieś ta jest w Sudetach. Kilkanaście malowniczych poniemieckich ruin, kilka kapliczek, parę przydrożnych krzyży, kościółek i mały cmentarz. Obraz można by rzec: typowy. Kilka zabudowań wciąż stojących, wykorzystywanych przez… krowy.

Sudeckie wsie widma - krowie wsie

Zamiast Niemców – rogacizna

Kiedy pierwszy raz dotarliśmy tam spodziewaliśmy się właśnie malowniczej, opuszczonej wioski. Dobrego miejsca na wyciszenie i zrobienie paru fajnych fotek. Fotek mogących zdobić domowe albumy pamiątkowe. Wielkie było zdziwienie nasze, gdy po minięciu kilku starych kapliczek przydrożnych, między ruinami dawnych gospodarstw, na rozciągających się malowniczo łąkach górskich zaczęliśmy zauważać większe i mniejsze stada krów. Cała dolina usłana krowami. Miało być pusto, miało być magicznie… no i tak jakby, było! Krowy nie ludzie, tłumu nie robią. Hałasu większego nie czynią. Wstydu czy uczucia braku anonimowości też nie wywołują. Więc jednak pustka, tyle że zezwierzęcona. Bardzo to miłe, gdy twe przybycie w jakiś nowy zakątek świata wywołuje tak wielką ciekawość. Zdecydowanie milsze od ludzkich są oczy krowie. Bo nie oceniają. Jak to zwierzęta. Raczej liczą na coś dobrego, miłego ze strony człowieka — jak to zwierzęta hodowlane.

Sudeckie wsie widma - czy krowy mieszkają w przyczepach?

Przespacerowaliśmy przez tą otoczoną lasami krowią wieś, nie umiejąc się nadziwić ile tu w tym tłocznym miejscu pustki. Oczywiście krówki mają opiekunów. Jest i konik, parę piesków (mniejszych, większych). Jest ktoś z niewątpliwie ciekawą historią, kto zdecydował się na to wszystko całkiem niedawno i ktoś, kto zna historię tego miejsca od czasów, gdy we wsi ludzi było ciut więcej, a krów zdecydowanie mniej. Bo nie wszystkie te sudeckie wsie opustoszały tuż po wojnie. Niektóre potrzebowały 45 lat PRL, żeby stwierdzić, że nie przystają do tamtejszej rzeczywistości i wolą oddać to, co człowiek wydzierał przez stulecia naturze.

Opuszczone Sudety

Jeszcze raz spójrzmy na obraz górski Dolnego Śląska z szerszej perspektywy. Wsi wymarłych, wsi bezludnych jest tu sporo. Może nie są to Bieszczady, gdzie kilkaset wiosek obok siebie opustoszało praktycznie z „dnia na dzień”. Sudeckie wsie widma porozrzucane są po wszystkich zakątkach tych przepięknych gór. Niektóre na nowo odżywają, zamieniając się w zimowe kurorty. Niektóre skrywają krwawą historię lat powojennych związaną z pierwszą sowiecką bombą atomową (na to jeszcze przyjdzie czas…). Część przykryta jest kurzem historii wydobywającym się z niepotrzebnego nikomu dzisiaj kamieniołomu. Niektóre zarósł las i ciężko dojrzeć ich zarysy już dzisiaj. Bywają i takie, w których zwierzęta rządzą. Konkretnie, krowy. Polecam sudeckie wsie widma zwiedzać, odkrywać na nowo, robić zdjęcia, opisywać — ocalić od zapomnienia.

1 thought on “O tym co to… takiego sudeckie wsie widma”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.